Porozumienie mińskie to fikcja

USA–UKRAINA \ Mija pięć lat od ustalenia tzw. porozumień mińskich, które miały stanowić drogę do szybkiego zakończenia wojny na wschodzie Ukrainy. Prorosyjscy terroryści i najemnicy, a także Rosja, nadal nie wypełniają jednak podjętych zobowiązań.
Podczas posiedzenia Rady Bezpieczeństwa ONZ w Nowym Jorku zastępca sekretarza generalnego Rosemary DiCarlo, oceniając sytuację w Donbasie, zwróciła uwagę na ryzyko pogorszenia sytuacji i dalszej przemocy. Wywołany przez Rosję i separatystów z Donbasu konflikt wciąż podważa integralność terytorialną Ukrainy i grozi rozlaniem się na kolejne regiony. Kreml co prawda deklaruje, że nie bierze w nim czynnego udziału, jednak w rzeczywistości wspiera militarnie i politycznie separatystów. To powoduje, że nie czują się oni zmuszeni do ustępstw i nieustannie łamią zawieszenie broni. Równocześnie Rosja militaryzuje okupowany Krym i umacnia swoje siły wokół granic z Ukrainą.
W swoim przemówieniu DiCarlo zwracała uwagę na znaczenie spotkania 9 grudnia ub.r. przywódców Francji, Niemiec, Rosji i Ukrainy w tzw. formacie normandzkim, a także na ostatnie wymiany jeńców. Wyraziła również zaniepokojenie wtorkowym naruszeniem zawieszenia broni na linii kontaktowej w pobliżu miasta Zołotoje. Z kolei ambasador Rosji przy ONZ Wasilij Niebienzia, z którego inicjatywy zwołano posiedzenie RB, oskarżył Ukrainę o prowadzenie wojny przeciwko ludności Donbasu. Rosyjskie kłamstwa odrzuciła p.o. zastępca stałego przedstawiciela USA przy ONZ Cherith Norman Chalet, która przypomniała, że w 2014 r. to Rosja zajęła Krym i podsyciła konflikt we wschodniej Ukrainie.
 

Kup subskrypcję, aby mieć dostęp do wszystkich tekstów gpcodziennie.pl

Masz już subskrypcję? Zaloguj się

* Interesuje Cię pakiet wielu subskrypcji? Napisz do nas redakcja@gpcodziennie.pl

W tym numerze