​Ostatki po warszawsku

Jeszcze na początku lat 90. ubiegłego wieku ostatnie dni karnawału świętowano hucznie i radośnie. Z okien bloków i kamienic niosły się w zimne wieczory dźwięki popularnych hitów, a w witrynach kawiarnianych lokali wisiały ozdobione balonikami płachty papieru z napisem: „Bal ostatkowy”. Na wystawach butików lśniły cekinowe kreacje. Atmosfera zabawy była wprost namacalna. A zaraz po niej, wraz ze Środą Popielcową, robiło się jakby ciszej. Co z tego zostało do dziś? Starsi czytelnicy pamiętają zapewne długie kolejki przed cukierniami w tłusty czwartek. Jedną z najdłuższych była chyba ta na Nowym Świecie przed cukiernią Bliklego. Dziś to coraz rzadszy widok, skoro tego dnia pączki kupimy praktycznie wszędzie, a w sklepach wielkopowierzchniowych nie ma obaw, że zabraknie ich w godzinach
26%
pozostało do przeczytania: 74%

Artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

Kup subskrypcję, aby mieć dostęp do wszystkich tekstów gpcodziennie.pl

Masz już subskrypcję? Zaloguj się

* Interesuje Cię pakiet wielu subskrypcji? Napisz do nas redakcja@gpcodziennie.pl

W tym numerze