​Rzecz nazwana po imieniu

Sprawa praworządności w Polsce jest silnie upolityczniona i UE nie stroni od używania tej kwestii do osiągnięcia swoich celów – powiedziała Georgette Mosbacher. Ambasador USA powiedziała wprost to, co wszyscy doskonale w Polsce wiedzą. Ta cała gadanina prawników i elytek ma sens tylko o tyle, o ile umieści się ją w kontekście przywilejów, jakimi te grupy społeczne przez lata się cieszą. W spin o końcu demokracji w sposób oczywisty nie wierzą również politycy opozycji. Zresztą w ostatnich miesiącach straszenie totalitaryzmem zastąpiły żarciki o „republice banasiowej” i „Gangu Olsena, który rządzi Polską”. Trochę mi tęskno do czasów, gdy żarcik Jarosława Kaczyńskiego był „groźnym stygmatyzowaniem”, a naklejka „GP” – „nazizmem”. Teraz jednak widzimy, ile zakłamania było w tej całej
66%
pozostało do przeczytania: 34%

Artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

Kup subskrypcję, aby mieć dostęp do wszystkich tekstów gpcodziennie.pl

Masz już subskrypcję? Zaloguj się

* Interesuje Cię pakiet wielu subskrypcji? Napisz do nas redakcja@gpcodziennie.pl

W tym numerze