Żakowskiemu się skojarzyło, a Sakiewicz ma płacić

fot. Zbyszek Kaczmarek/Gazeta Polska
fot. Zbyszek Kaczmarek/Gazeta Polska

WOKANDA \ Absurdalny proces przeciw redaktorowi naczelnemu „Gazety Polskiej Codziennie”

Podczas wczorajszej rozprawy przed Sądem Okręgowym w Warszawie Jacek Żakowski potwierdził, że był i jest przeciwnikiem lustracji dziennikarzy, i krytycznie wypowiadał się w kwestii prześwietlania tego środowiska. Twierdził też, że wciąż czuje się dotknięty artykułem w „Codziennej” „Dziennikarze do lustracji”, który zinterpretował jako przypisywanie mu agenturalności. – Absurd! – mówił wczoraj przed sądem Tomasz Sakiewicz. We wczorajszej rozprawie redaktora naczelnego wsparło kilkudziesięciu sympatyków „Gazety Polskiej”.
W 2017 r. Rada Mediów Narodowych wystosowała apel do szefów mediów publicznych o niepodejmowanie współpracy z funkcjonariuszami służb PRL. Stało się to przyczynkiem do artykułu w „Gazecie Polskiej Codziennie” przypominającym o problemie lustracji dziennikarzy.
Wraca sprawa lustracji środowiska dziennikarskiego
W 2007 r. uchwalono prawo zakładające, że oprócz prezydenta, parlamentarzystów, osób pełniących kierownicze stanowiska państwowe, sędziów, prokuratorów i adwokatów, a także szefów mediów publicznych weryfikacji powinni podlegać wszyscy naukowcy i dziennikarze. Przepis ten zakwestionował jednak Trybunał Konstytucyjny.
Wtedy jednym z krytyków prawa lustracyjnego byli Jacek Żakowski i Tomasz Lis, którzy w 2017 r. znaleźli się na okładce „Codziennej”.
– Oczywiście, należę do przeciwników lustracji. I sądzę, że dlatego właśnie umieściliście mnie państwo na okładce – powiedział wczoraj w sądzie Jacek Żakowski, który podkreślał jednak, że fakt, iż znalazł się na okładce, jest manipulacją.
Żakowski i Lis twierdzą w pozwie, że słowo „lustracja” kojarzy się z agentami i w zderzeniu ze zdjęciem użytym wówczas na okładce sugeruje agenturalność dziennikarzy. Tymczasem w samym tekście nie ma słowa sugerującego, że Tomasz Lis i Jacek Żakowski byli współpracownikami służb komunistycznych.
Redakcja wybrała dwóch dziennikarzy, przeciwników lustracji, jako reprezentantów środowiska dziennikarskiego, które zdaniem środowiska „Gazety Polskiej” powinno się poddać lustracji w całości. – Nie ma co ukrywać, panowie są znanymi dziennikarzami i brali udział w dyskusji na ten temat – przekonywał przed sądem mec. Sławomir Sawicki, pełnomocnik redaktora naczelnego.
Spokojny żywot dziennikarza
Sam Żakowski próbował przed sądem bagatelizować własną rozpoznawalność. Rozprawa skupiała się na kwestii skojarzeń.
– Mam totalne poczucie absurdu. Jesteśmy sądzeni za tekst, którego nie napisaliśmy, i za zdjęcie, którego nie było. Panowie Jacek Żakowski i Tomasz Lis wyinterpretowali sobie, że w tym tekście i zdjęciu jest coś zupełnie innego, niż tam daliśmy – powiedział po procesie Tomasz Sakiewicz, redaktor naczelny „Gazety Polskiej” i „Gazety Polskiej Codziennie”.
Inna sprawa jest taka, że Jacek Żakowski miał problem ze stwierdzeniem, jaka krzywda mu się stała po publikacji artykułu. Wspomniał o anonimowych komentarzach pod artykułami m.in. na portalu Telewizji Republika.
W sądzie wywiązała się zabawna wymiana zdań z pełnomocnikiem redaktora naczelnego „Codziennej” mec. Andrzejem Lwem-Mirskim.
– Jakie konkretnie dobro zostało naruszone? – takie pytanie Jackowi Żakowskiemu zadał prawnik.
– Dobre imię, szacunek, godność, spokój.
– I pan uważa, że jako dziennikarz, prezentujący takie, a nie inne poglądy, musi żyć spokojnie i że spokój powinien być zapewniony podczas tej pracy dziennikarskiej, tak?
– Nie – odpowiedział Żakowski.
To nie był jedyny raz, gdy dziennikarz sam sobie zaprzeczał. Z jednej strony przekonywał, że „Codzienna” umieściła jego zdjęcie na okładce, bo chciała zasugerować, że jest współpracownikiem służb, a z drugiej – sam dopowiadał, że po prostu znalazł się tam, bo był przeciwnikiem lustracji.
Przy pryncypiach nie ma swoich
i nie swoich
W czasie rozprawy głos zabrał red. Tomasz Sakiewicz. Sąd wprawdzie nie przesłuchał go w charakterze świadka, ale pozwolił się wypowiedzieć na koniec. Jak podkreślił redaktor naczelny „Codziennej”, nie ma wątpliwości, że Jacek Żakowski nie poniósł żadnej szkody ani krzywdy, a wręcz artykuł przysporzył mu promocji, bo w jego środowisku dominuje postawa antylustracyjna.
– Chyba że pan redaktor chciał się zatrudnić w „Gazecie Polskiej” [przed ową publikacją]? – zapytał Sakiewicz, na co Żakowski odpowiedział: „Czekam na propozycję”. – Jeżeli tak, to wtedy rzeczywiście szkoda jest duża, to wtedy bycie przeciwnikiem lustracji jest dużą szkodą. Jeżeli pan redaktor oświadczy, że chciał przed tą publikacją zatrudnić się w „Gazecie Polskiej”, to ja przeproszę pana redaktora i wydrukuję to na pierwszej stronie – mówił Tomasz Sakiewicz.
– Czy jeżeli ktoś pisze o ­PiS-ie, to musi pytać o zgodę na umieszczenie zdjęcia? No nie. Jarosław Kaczyński jest najbardziej znaną osobą w PiS-ie. Tak jak Borys Budka powinien być najbardziej znaną osobą w Platformie. I też nie powinien się obrazić, jeśli przy okazji pisania o PO zamieści się jego zdjęcie. To są rzeczy oczywiste. […] Gdybym chciał napisać, że pan redaktor jest agentem SB albo że Tomasz Lis jest agentem SB – a przecież mnie znacie – tobym po prostu tak napisał. Robiłem to wielokrotnie wobec swoich i nie swoich. Wobec naukowców, dziennikarzy, biskupów i polityków. I nie było wyjątków – powiedział red. Sakiewicz na koniec.
Wyrok za dwa tygodnie
Wczoraj sąd zadecydował, że wyrok w sprawie zostanie ogłoszony 13 marca. Powodowie, Tomasz Lis i Jacek Żakowski, domagają się 120 tys. zł zadośćuczynienia wypłaconego na jedno ze stowarzyszeń i sześciokrotnych przeprosin w gazecie.
Zdaniem pełnomocników redaktora naczelnego skandaliczne jest to, że w trakcie procesu nie przesłuchano Tomasza Sakiewicza. – To duży błąd sądu – mówi mec. Andrzej Lew-Mirski.
Wczoraj w sądzie redaktora Sakiewicza wsparło kilkudziesięciu sympatyków „Gazety Polskiej”. Z uwagi na niewielką ilość miejsca część z nich nie mogła wejść do sali. Wszystkim, którzy poświęcili swój czas, serdecznie dziękujemy za aktywność i pomoc.

Kup subskrypcję, aby mieć dostęp do wszystkich tekstów gpcodziennie.pl

Masz już subskrypcję? Zaloguj się

* Interesuje Cię pakiet wielu subskrypcji? Napisz do nas redakcja@gpcodziennie.pl

W tym numerze