Polska przyciąga cudzoziemców jak magnes

RYNEK PRACY \ Nie sprawdzają się alarmistyczne głosy opozycji o zamykaniu się naszego kraju na cudzoziemców. Z najnowszych danych wynika, że Polska jest liderem napływu siły roboczej z zagranicy, a Ukraińcy czy Białorusini wcale nie uciekają na Zachód, choć Niemcy tworzą dla nich pewne zachęty.
W tym roku Polska nadal powinna pozostać liderem napływu siły roboczej z zagranicy – uważa Mariusz Hoszowski z agencji pracy Smart Work. – Wbrew oczekiwaniom migrantów zarobkowych zza naszej wschodniej granicy Niemcy nie otworzą dla nich swoich granic w marcu 2020 r. w tak szerokim zakresie, na jaki liczono. Szansę na wyjazd będą mieli jedynie wysoko wyspecjalizowani pracownicy, którzy spełnią dodatkowo wiele warunków narzuconych przez nowe regulacje prawne oraz znają język niemiecki na wystarczająco dobrym poziomie – dodaje.
W Polsce średnio w roku przebywa od 1,2 do 1,5 mln cudzoziemców, wielu z nich przyjeżdża do nas za pracą. Aż 90 proc. z nich to obywatele Ukrainy, ale coraz więcej jest Białorusinów, a nawet mieszkańców Azji. Co ciekawe, z obserwacji polskich firm rekrutacyjnych wynika, że większość obywateli Ukrainy chciałaby zakotwiczyć w naszym kraju na dłużej, nawet do trzech lat.
Według NBP tylko 330 tys. osób ma zezwolenia na pracę, pozostali pracują na podstawie oświadczeń. Zdecydowana większość pracowników wykonuje prace fizyczne. Mężczyźni pracują głównie w budownictwie, które dynamicznie się rozwija, a kobiety jako sprzątaczki i opiekunki do dzieci oraz osób starszych. Cudzoziemcy często znajdują też zatrudnienie w gastronomii.
Niemcy także potrzebują takich pracowników, ale eksperci szacują, że tylko ok. 25 tys. osób podejmie pracę na podstawie nowego prawa. – Wyjadą tam również Ukraińcy z Polski, ale w niewielkiej liczbie, bo wymagana jest znajomość języka, a z tą przybysze ze Wschodu mają problem – zaznacza Adrian Ostrowski, analityk finansowy. Dlatego też – jego zdaniem – Niemcy już prowadzą rekrutację na Bałkanach, w Serbii i Bośni, a nawet ściągają pracownice z Filipin jako pielęgniarki i opiekunki do dzieci oraz osób starszych.
– Patrząc na ogromne braki kadrowe w Niemczech, możemy jedynie przypuszczać, że tamtejszy rząd będzie jednak zmuszony do zmiany swojej polityki dotyczącej migracji zarobkowej w kolejnych latach i złagodzenia zasad przyjmowania pracowników spoza UE – dodaje Hoszowski ze Smart Work.
 

Kup subskrypcję, aby mieć dostęp do wszystkich tekstów gpcodziennie.pl

Masz już subskrypcję? Zaloguj się

* Interesuje Cię pakiet wielu subskrypcji? Napisz do nas redakcja@gpcodziennie.pl

W tym numerze