reklama


​Zabytki i przyszłość

numer 2592 - 26.03.2020

Czy należy interesować się losem zabytków i poświęcać im w ogóle uwagę, gdy wokół trwa epidemia i umierają ludzie? Czy obrońcy zabytków nie utknęli przypadkiem mentalnie w wieży z kości słoniowej, kompletnie odcięci od realiów? Takimi wątpliwościami podzielił się ze mną przed paroma dniami jeden z czytelników. Odpowiedziałem więc, że o losie zabytków i dzieł sztuki nie zapomniano w czasach narodowej tragedii w okresie II wojny światowej, a zatem w warunkach niezestawialnych z naszym obecnym doświadczaniem skutków epidemii.

Gdy trwało Powstanie Warszawskie, wojskowe władze AK zwracały się do mieszkańców z apelami o informacje na temat zagrożonych dzieł sztuki i zabezpieczanie, w miarę możliwości, prywatnych zbiorów. Powszechnie znane są działania Stanisława Lorentza, który – w realiach walk powstańczych i niemieckich zbrodni – czynił wszystko, by ratować zbiory Muzeum Narodowego narażone na zniszczenie lub rabunek. Ktoś mógłby w tym czasie przekonywać muzealników i konserwatorów, że troska o zabytki czy dzieła sztuki jest czystym szaleństwem w sytuacji, gdy na miasto sypią się bomby, a ludzie giną w masowych egzekucjach



zawartość zablokowana

Autor: Janusz Sujecki


Pozostało 50% treści.

Chcesz przeczytać artykuł do końca? Wyślij SMS i wprowadź kod lub wykup prenumeratę i zaloguj się.

Dostęp do artykułu
wyślij sms o treści GP1 na numer 7155
koszt 1 zł (1,23 zł brutto)
Prenumerata
Mam dostęp
zaloguj się





reklama

















#DziękujeMyZaOdwagę
reklama