Gdy nawet grzybiarz podnosi nos

ZIEMIA ŁUKOWSKA \ Łysa Góra

numer 2599 - 03.04.2020Podróże

O takich miejscach raczej nie czytamy w przewodnikach. Zwykle bowiem troszkę spowszedniał nam ich pejzaż w rodzimym krajobrazie. A szkoda, bo przecież właśnie takie zakątki stanowią świadectwo prawdziwego fenomenu. Polskiego fenomenu „naturalności”, którego tak zazdrości nam zagranica.

Tato, tato! Patrz!

– Co tam, synku?

– Teraz będę Supermanem! Zobacz tylko!

Echo młodocianego piskliwego głosu niesie się głośno przez las. Idąc przez młodnik niskopiennych świerków, mogę go na razie tylko słyszeć. Domyślając się jedynie, co to za scena odbywa się przede mną. Mijane drzewa skutecznie zasłaniają jakąkolwiek dalszą perspektywę. Ale już niedługo. Przerzedza się. Drzew coraz mniej.

Pożyczony od jednego z poczciwych mieszkańców okolicznej wioski rower jest już mocno ubłocony. W nocy padało. Woda nie zdążyła jeszcze w całości wsiąknąć w grunt. Gdzieniegdzie na polnych drogach trasę blokują rozłożyste niczym plamy farb na palecie malarskiej kałuże. Porozlewane kleksy. Trzeba uważać. Miarowy dźwięk chroboczącego łańcucha rowerowego co rusz jest przerywany głośnym „Juupi! Jeszcze raz! Jeszcze raz!”. Po barwie głosu wnioskuję, że to ten sam głos, co przedtem.

Polna ścieżynka, którą odbiłem od przyjemnej asfaltowej szosy prowadzącej do miejscowości Klimki Drugie, powoli zakręca. Przez schylone gałęzie iglaków porastających mało uczęszczaną drogę dostrzegam jakąś biel. Po chwili wszystko jest jasne. Jestem na miejscu.

Wysoka na jakieś 15 m piaszczysta wydma rzeczywiście robi wrażenie. Zwłaszcza na kimś, kto, spacerując po lesie, nie jest gotowy na taki widok. Gęsto zasiane świerki ustępują naraz wielkiej piaszczystej połaci



zawartość zablokowana

Pozostało 51% treści.

Chcesz przeczytać artykuł do końca? Wyślij SMS i wprowadź kod lub wykup prenumeratę i zaloguj się.

Dostęp do artykułu
wyślij sms o treści GP1 na numer 7155
koszt 1 zł (1,23 zł brutto)
Prenumerata
Mam dostęp
zaloguj się













#DziękujeMyZaOdwagę
reklama