Wsparcie dla mediów Strefy Wolnego Słowa jest niezmiernie ważne! Razem ratujmy niezależne media! Wspieram TERAZ » x

Gowin schodzi z rządowego okrętu

Dodano: 07/04/2020 - numer 2602 - 07.04.2020
fot. Wojciech Olkuśnik/PAP
fot. Wojciech Olkuśnik/PAP
Jarosław Gowin oświadczył wczoraj, że rezygnuje z funkcji wicepremiera oraz ministra nauki i szkolnictwa wyższego. Jednocześnie podkreślił, że  Porozumienie pozostaje w Zjednoczonej Prawicy i nadal będzie współpracowało z koalicjantami. Z kolei stanowisko wiceszefa rządu obejmie minister rozwoju Jadwiga Emilewicz. Również wczoraj w polskim Sejmie decydowano o formie korespondencyjnego głosowania w nadchodzących wyborach prezydenckich.
Wczorajsze posiedzenie Sejmu bez wątpienia było jednym z najbardziej emocjonujących i najciekawszych w obecnej kadencji. Najpierw premier Mateusz Morawiecki wraz z ministrem zdrowia Łukaszem Szumowskim przedstawili parlamentarzystom aktualną sytuację dotyczącą rozwoju epidemii koronawirusa w Polsce. Z kolei posłowie opozycji w odpowiedzi atakowali przedstawicieli rządu, zarzucając im niedostateczne działania m.in. w obszarze ochrony zdrowia, a także pomocy przedsiębiorcom w czasach kryzysu. Ponadto za wszelką cenę starali się wydłużyć obrady, jednocześnie zamieniając je w pozbawioną merytoryki przepychankę polityczną.
Następnie posłowie mieli zająć się projektem PiS ws. głosowania korespondencyjnego w wyborach prezydenckich. Jednak w głosowaniu o włączenie tego punktu do porządku obrad zabrakło wymaganej większości. Zarówno „za” jak i „przeciw” opowiedziało się po 228 parlamentarzystów. 3 wstrzymało się od głosu. Szybko jednak media obiegła informacja, że sejmowy system nie policzył głosu posła PiS Andrzeja Kryja, który zagłosował za uzupełnieniem porządku obrad. Polityk zrobił zrzut ekranu na swoim sprzęcie elektronicznym, na którym możemy przeczytać m.in. komunikat, że głos nie został zapisany. Od razu powiły się postulaty dotyczące reasumpcji głosowania. Zarządzono kilkugodzinną przerwę w pracach Sejmu.
Jednak największa bomba polityczna wybuchła wczoraj chwilę po godz. 12, kiedy to wicepremier oraz minister nauki i szkolnictwa wyższego Jarosław Gowin zwołał konferencję prasową, na której poinformował, że podaje się do dymisji. – W obecnej sytuacji wszyscy powinniśmy się skoncentrować na dwóch sprawach, czyli walce z epidemią koronawirusa i walce o polską gospodarkę – mówił lider Porozumienia. Jednocześnie podkreślał, że ustawa zaproponowana przez PiS dotycząca głosowania korespondencyjnego w wyborach prezydenckich jest potrzebna, gdyż przez najbliższe dwa lata inna forma oddawania głosu nie będzie możliwa. – Jednocześnie uważam, że wybory powinny być przesunięte, że termin 10 maja nie wchodzi w grę. Dlatego jako posłowie Porozumienia zaproponowaliśmy naszym koalicjantom ze Zjednoczonej Prawicy poprawkę polegającą na wprowadzeniu vacatio legis trzymiesięcznego, a więc rozstrzygającego o przełożeniu wyborów – powiedział Jarosław Gowin. Wyjaśnił, że ta propozycja nie została przyjęta przez resztę członków Zjednoczonej Prawicy. – Dlatego że nie przekonałem ich do tego, podaję się do dymisji – poinformował. To zachowanie od razu zrodziło pytania o stabilność większości parlamentarnej i ewentualne przedterminowe wybory. Jarosław Gowin szybko uciął spekulacje, wyjaśniając, że „Polska potrzebuje silnego rządu, silnej większości i Porozumienie pozostaje członem Zjednoczonej Prawicy”. – Rekomendowaliśmy na funkcję wicepremiera panią minister rozwoju Jadwigę Emilewicz – poinformował lider Porozumienia.
Minister rozwoju także była obecna na briefingu. – Dziś podstawową troską Polaków jest to, czy będą mieli pracę, czy uzyskają pensje, czy będą mieli za co utrzymać swoje rodziny i swoje dzieci w tym trudnym czasie. I to są podstawy decyzji, którą podjęliśmy i którą zaakceptowaliśmy, którą zarekomendował nam premier Jarosław Gowin – podkreśliła Emilewicz.
Z kolei Jarosław Gowin, zapytany przez dziennikarzy, czy jego ugrupowanie poprze projekt PiS ws. głosowania korespondencyjnego, odpowiedział, że w jego ocenie taka ustawa jest potrzebna. – Nieakceptowalny jest dla nas termin 10 maja. Ponieważ przyjęcie tej ustawy nie przesądza, że ten termin zostanie uchylony, to ja sam nie poprę tej ustawy – odparł.
Obrady Sejmu zostały wznowione o godz. 18.30, jednak do momentu wysłania tego wydania „Codziennej” do druku nie zapadła decyzja o wprowadzeniu głosowania korespondencyjnego w najbliższych wyborach prezydenckich.
     

Artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

SUBSKRYBUJ aby mieć dostęp do wszystkich tekstów gpcodziennie.pl

Masz już subskrypcję? Zaloguj się

* Masz pytania odnośnie subskrypcji? Napisz do nas prenumerata@gpcodziennie.pl

W tym numerze