Jazzman pełen radości

MUZYKA \ Kiedy my zasiadaliśmy do wielkanocnego obiadu, 80 świeczek na torcie zdmuchiwał Herbie Hancock. Pianista, kompozytor, band leader, inżynier elektronik z dyplomem Grinnell College, niedościgniony mistrz syntezatorów, jeden z ostatnich żyjących jazzmanów, którzy odpowiadają za ewolucję gatunku i jego pozycję jako najważniejszego osiągnięcia kultury amerykańskiej. Urodził się i wychował w Chicago. Jako 12-latek, po dwóch latach edukacji muzycznej, zagrał koncert fortepianowy Mozarta ze słynną chicagowską orkiestrą symfoniczną. Jego jazzowymi mentorami byli niewidomy pianista Chris Anderson, Bill Evans i McCoy Tyner. Do Nowego Jorku przeniósł się za namową trębacza Donalda Byrda. Jednak gdy pytałem go w czasie jednej z rozmów, co wywarło na
21%
pozostało do przeczytania: 79%

Artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

Kup subskrypcję, aby mieć dostęp do wszystkich tekstów gpcodziennie.pl

Masz już subskrypcję? Zaloguj się

* Interesuje Cię pakiet wielu subskrypcji? Napisz do nas redakcja@gpcodziennie.pl