Wsparcie dla mediów Strefy Wolnego Słowa jest niezmiernie ważne! Razem ratujmy niezależne media! Wspieram TERAZ » x

Grodzki rozdał swoim urzędnikom 1,5 miliona

Dodano: 18/04/2020 - numer 2611 - 18.04.2020
fot. Tomasz Hamrat/Gazeta Polska
fot. Tomasz Hamrat/Gazeta Polska
Centrum Informacyjne Senatu potwierdza, że pracownikom Kancelarii Senatu wypłacono ponad 1,5 mln zł w ramach dodatków. Nie wiadomo jednak, kto te pieniądze otrzymał. Tomasz Grodzki z pieniędzmi publicznymi nie liczył się już wcześniej – szpital, którym kierował, został doprowadzony do zapaści i dziś nie istnieje jako samodzielna placówka. Przybywa za to świadków, którzy potwierdzają, że prof. Grodzki, który kierował szpitalem w Szczecinie-Zdunowie, brał od swoich pacjentów łapówki.
O sprawie przyznania nagród w wysokości 1,5 mln zł pracownikom biura marszałka Senatu poinformował portal TVP.info. Odniósł się do tego wczoraj wicemarszałek Senatu Stanisław Karczewski w „Sygnałach dnia” w radiowej Jedynce. – Bardzo proszę pana marszałka, żeby ujawnił, ile nagród przyznał politycznym funkcjonariuszom z Senatu. Zwrócę się oficjalnie, żeby w trybie natychmiastowym udostępnił te informacje – zapowiedział wicemarszałek Karczewski.
CIS potwierdza grudzień 2019 r.
Centrum Informacyjne Senatu zaprzeczyło informacjom TVP.info, że nagrody zostały przyznane także w tym roku. CIS potwierdziło natomiast, że wypłacono je w grudniu ub.r. Dodatek senacki w łącznej kwocie 1 535 866 zł dla 323 pracowników Kancelarii Senatu został wypłacony w grudniu 2019 r., a więc w okresie kiedy marszałkiem Senatu był już Tomasz Grodzki.
CIS nie ujawniło listy pracowników, którym dodatki przyznano. Marszałek Karczewski zapowiedział, że jeśli nie będzie możliwe wskazanie konkretnych nazwisk ze względu na ograniczenia RODO, będzie wnioskował o podanie stanowisk nagrodzonych osób.
Przyzwyczajenie drugą naturą
O tym, że Tomasz Grodzki miał lekką rękę do wydawania publicznych pieniędzy, wiedzą działacze Platformy Obywatelskiej w Zachodniopomorskiem. Szpital w Szczecinie-Zdunowie, którym przez 20 lat kierował Tomasz Grodzki, został doprowadzony do bankructwa. Przez lata katastrofalny stan jednostki tolerował kolega partyjny Grodzkiego, marszałek województwa Olgierd Geblewicz. Grodzki został odwołany z funkcji dyrektora placówki dopiero wtedy, gdy szpital ze względu na ogromne zadłużenie nie mógł samodzielnie funkcjonować.
– To, że koszty obsługi biura Senatu będą rosły, było oczywiste – mówi „Codziennej” były działacz zachodniopomorskiej PO. – Grodzki nie liczył się nigdy z publicznymi pieniędzmi. Gdy była mowa o tym, że w szpitalu należy wprowadzić oszczędności i racjonalne zarządzanie, zawsze tym swoim napompowanym tonem zbijał te argumenty, mówiąc, że „my przecież ratujemy ludzkie życie!”.
CBA wciąż dociera do nowych świadków
To, jak byli obsługiwani pacjenci szpitala Szczecin-Zdunowo i jakim kosztem było „ratowane ludzkie życie”, wyjaśniają obecnie funkcjonariusze Centralnego Biura Antykorupcyjnego i Prokuratury Regionalnej w Szczecinie. Śledztwo w sprawie korupcji w szpitalu prowadzone jest od grudnia ub.r. Dotychczas ponad 70 osób złożyło przed CBA zeznania potwierdzające, że Tomasz Grodzki, będąc ordynatorem, przyjmował korzyści majątkowe od pacjentów i ich rodzin. Odnotowano już łącznie kilkanaście zdarzeń korupcyjnych.
Od początku kadencji Grodzkiemu zarzucane jest także upartyjnienie Kancelarii Senatu. Dyrektorem CIS został były poseł Nowoczesnej Grzegorz Furgo, a jego zastępcami: Jakub Stefaniak, były rzecznik prasowy PSL, i Anna Godzwon, była doradczyni Bronisława Komorowskiego i aktywistka KOD.
– Od 30 lat nie było takiego upolitycznienia Kancelarii Senatu – mówił w „Sygnałach dnia” wicemarszałek Karczewski. – Grodzki zatrudnił w niej polityków PO, którzy cały czas prowadzą działalność polityczną. Ich Twitter i Facebook jest tego dowodem. Kpią tam z rządu, żartują, wyśmiewają działania rządu i są za to jeszcze nagradzani przez funkcjonariusza politycznego Grodzkiego – wymieniał.
To wzory przeniesione z Zachodniopomorskiego, gdzie działacze i rodziny polityków PO znajdują zatrudnienie w urzędzie marszałkowskim kierowanym przez lidera Platformy w Szczecinie Olgierda Geblewicza. W kancelarii prawnej, która co roku wygrywa wielomilionowe kontrakty na obsługę urzędu marszałkowskiego, pracują dwie córki marszałka Grodzkiego. W biurze marszałka Geblewicza pracują też byli działacze młodzieżówki PO.
Z kolei byli politycy PO, którzy nie potrafią sobie poradzić na rynku pracy, dostają w urzędzie marszałkowskim posady pełnomocników. Jest ich już kilkunastu. Jednym z nich jest były poseł PO Norbert Obrycki. Innym – aktywistka feministyczna Bogna Czałczyńska.
Ucieczka do przodu
Tomasz Grodzki uchodzi za twarz opozycji totalnej. Stara się torpedować w Senacie działania rządu związane z wprowadzeniem tarczy antykryzysowej, a obecnie przeciąga głosowanie przez Senat nad zmienionymi przez Sejm przepisami umożliwiającymi przeprowadzenie wyborów korespondencyjnych.
Marszałek Grodzki ucieka od pytań dotyczących jego przeszłości, wściekle atakując rząd. Wczoraj w wypowiedzi dla TVN24 krytykował rząd, ministra zdrowia, a także ministra aktywów państwowych. – Chciałbym zapytać pana ministra Sasina, jakim prawem angażuje publiczne pieniądze, szykując wybory, które jeszcze nie są prawem. Ustawa jest w Senacie i jest jeszcze daleka do zatwierdzenia lub odrzucenia. To podlega pod Trybunał Stanu – grzmiał wczoraj marszałek Grodzki. 
     

Artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

SUBSKRYBUJ aby mieć dostęp do wszystkich tekstów gpcodziennie.pl

Masz już subskrypcję? Zaloguj się

* Masz pytania odnośnie subskrypcji? Napisz do nas prenumerata@gpcodziennie.pl

W tym numerze