Wsparcie dla mediów Strefy Wolnego Słowa jest niezmiernie ważne! Razem ratujmy niezależne media! Wspieram TERAZ » x

PO chce sparaliżować wybory prezydenckie

Dodano: 05/05/2020 - numer 2624 - 05.05.2020
fot. Filip Błażejowski/Gazeta Polska
fot. Filip Błażejowski/Gazeta Polska
Wczoraj trzy senackie komisje: ustawodawcza, praw człowieka i samorządu terytorialnego zarekomendowały izbie wyższej polskiego parlamentu odrzucenie w całości projektu PiS dotyczącego korespondencyjnych wyborów na urząd prezydenta RP. Jutro mija czas, kiedy specustawa musi wrócić do Sejmu, gdzie posłowie zagłosują za odrzuceniem ewentualnego sprzeciwu Senatu. Kluczowa tutaj będzie postawa reprezentantów Porozumienia.
Spór o datę i formę organizacji wyborów na urząd prezydenta RP wchodzi w decydującą fazę. Prawo i Sprawiedliwość jest zwolennikiem organizacji głosowania korespondencyjnego w najbliższą niedzielę. Koalicja Obywatelska jest zdecydowanie przeciwna temu pomysłowi. Swoje stanowisko argumentuje tym, że nie będą one bezpieczne dla zdrowia obywateli, a także, że będą…  „niekonstytucyjne”. Wielu ekspertów i komentatorów życia politycznego twierdzi, że zdanie największego opozycyjnego ugrupowania jest podyktowane skrajnie niskim poparciem dla Małgorzaty Kidawy-Błońskiej, które w niektórych sondażach wynosi jedynie 2 proc. Szansę w kryzysie PO dostrzegła Lewica, której politycy apelowali do potencjalnych wyborców Kidawy-Błońskiej o rozważenie poparcia Roberta Biedronia. Inne partie nie mają zamiaru bojkotować majowych wyborów i nie rezygnują z wyścigu o fotel prezydenta RP.
Senat nie ułatwi sprawy
Wczoraj trzy senackie komisje: ustawodawcza, praw człowieka i samorządu terytorialnego zajmowały się ustawą o szczególnych zasadach przeprowadzania wyborów na urząd prezydenta RP. Przypomnijmy, że przepisy autorstwa PiS dotyczące głosowania korespondencyjnego zostały uchwalone w Sejmie 6 kwietnia. Od tamtego czasu specustawa leży w izbie wyższej polskiego parlamentu. Senatorowie zasiadający w wyżej wymienionych komisjach zarekomendowali odrzucenie w całości pomysłu PiS. Wnioski w tej sprawie złożyła grupa senatorów opozycji, m.in. wicemarszałkowie Bogdan Borusewicz i Gabriela Morawska-Stanecka, oraz senatorowie: Aleksander Pociej, Bogdan Klich i Adam Szejnfeld. Z kolei o przyjęcie ustawy bez poprawek apelował senator Marek Pęk z PiS, który przekonywał, że odwlekanie wyborów tylko gmatwa i eskaluje problemy prawne. – Nie możemy narazić państwa polskiego na okres, gdy nie będzie pewności, czy urząd prezydenta jest obsadzony – mówił senator PiS. Jego wniosek nie został jednak poddany pod głosowanie.
Na dzisiejszym plenarnym posiedzeniu Senatu członkowie izby wyższej polskiego parlamentu zdecydują, co dalej zrobić z przepisami dotyczącymi głosowania korespondencyjnego.
Możliwe scenariusze
Po tym, jak ustawa wróci do Sejmu, ten zdecyduje, czy odrzucić ewentualny sprzeciw lub poprawki Senatu. Do tego potrzebna jest bezwzględna większość, czyli o jeden głos więcej, niż wynosi liczba wszystkich pozostałych głosów. Tutaj kluczowe będzie zachowanie posłów Jarosława Gowina. Przypomnijmy, że na 460 posłów PiS w obecnej kadencji ma 235 reprezentantów, z tego 18 to politycy Porozumienia. Według informacji „Codziennej” zdania w ugrupowaniu są podzielone. Część posłów nie wyobraża sobie, żeby projekt dotyczący wyborów korespondencyjnych został odrzucony. Inni natomiast, włącznie z Jarosławem Gowinem, uważają, że wybory w maju nie powinny się odbyć. Dlatego też prowadzili oni rozmowy z opozycją na temat wydłużenia kadencji prezydenta o dwa lata. Pomysł ten znalazł przychylność PiS, jednak nikt inny nie chciał go poprzeć.
Jeśli jednak założyć, że Porozumienie poprze pomysł głosowania korespondencyjnego, o co zaapelowało wielu antykomunistycznych działaczy w czasach PRL, wybory mogą odbyć się również 17 lub 23 maja. Takie rozwiązanie umożliwiają przepisy zawarte w specustawie. Ostateczną decyzję w tej sprawie będzie podejmowała marszałek Sejmu Elżbieta Witek.
Onet fantazjuje
Wczoraj portal Onet.pl napisał, powołując się na trzy niezależne źródła, że „w obozie władzy poważnie rozważana jest dymisja prezydenta”. „Gdyby Andrzej Duda dobrowolnie zrzekł się stanowiska, to PiS mogłoby na nowo rozpisać wybory prezydenckie w dowolnym terminie do połowy lipca. I uciszyć zarzuty o naruszanie prawa podczas organizacji głosowania” – czytamy.
Prezydent Andrzej Duda odniósł się do tych doniesień w swoim poniedziałkowym wpisie na Twitterze. „Onet.pl podobno rozważa moją dymisję. W redakcji już głosowali i zdecydowali. Inne redakcje podchodzą do tego z pełną powagą. Klamka zapadła” – ironizuje Duda.
Również w poniedziałek politycy PiS, w tym wicepremier, minister aktywów państwowych Jacek Sasin oraz zastępca rzecznika PiS Radosław Fogiel dementowali doniesienia o dymisji Andrzeja Dudy. Zdaniem wiceszefa polskiego rządu dymisja urzędującego prezydenta „nie jest brana pod uwagę”. Z kolei Fogiel podkreślił, że jeśli jakieś „decyzje polityczne w ramach PiS, które mają istotne znaczenie dla opinii publicznej”, będą podejmowane, wówczas pojawią się oficjalne informacje na ten temat.
     

Artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

SUBSKRYBUJ aby mieć dostęp do wszystkich tekstów gpcodziennie.pl

Masz już subskrypcję? Zaloguj się

* Masz pytania odnośnie subskrypcji? Napisz do nas prenumerata@gpcodziennie.pl

W tym numerze