Wsparcie dla mediów Strefy Wolnego Słowa jest niezmiernie ważne! Razem ratujmy niezależne media! Wspieram TERAZ » x

Koronawirus uziemił imigrantów

Dodano: 18/05/2020 - numer 2635 - 18.05.2020
W obliczu zagrożenia wynikającego z rozprzestrzeniania się koronawirusa wiele krajów zdecydowało się na zamknięcie swoich granic i zwiększenie środków bezpieczeństwa. Jednak to nie wzmożone kontrole, ale strach przed pandemią sprawił, że w ciągu ostatnich dwóch miesięcy liczba przypadków nielegalnego przedostania się do Europy z Afryki i Bliskiego Wschodu spadła do rekordowo niskiego poziomu.
Jeszcze na początku stycznia przekonywano, że 2020 r. może być rekordowy pod względem nielegalnej imigracji do Europy. Spodziewano się fali przybyszów z Afryki i Bliskiego Wschodu, a według niektórych raportów sytuacja miała być jeszcze gorsza od kryzysu z lat 2015–2017, gdy na Stary Kontynent dotarły setki tysięcy imigrantów. Jak wiadomo, polityka otwartych drzwi, lansowana do pewnego czasu głównie przez Niemcy, przyniosła opłakany skutek dla sfery bezpieczeństwa w Europie. Seria ataków terrorystycznych, związana z tworzeniem przez tzw. Państwo Islamskie (IS) swoich komórek w Europie, głównie w niekontrolowanych przez służby enklawach w Niemczech, we Francji czy w Wielkiej Brytanii, coraz więcej europejskich wyznawców zbrodniczej ideologii spod czarnej flagi kalifatu czy wreszcie znaczący wzrost przestępczości spowodowały, że Europejczycy zaczęli obawiać się o swoje życie. Kilka miesięcy temu przekonywano, że Europa jest gotowa na odparcie kolejnej fali migracyjnej i nie powtórzy błędów z poprzednich lat. Zaostrzenie przepisów i przede wszystkim ich egzekwowanie, uregulowanie sytuacji na południowych granicach kontynentu i większe środki bezpieczeństwa miały przynieść natychmiastowy skutek i odciążyć takie kraje jak m.in. Grecja, gdzie w przepełnionych obozach imigranci czekali na dalszy rozwój sytuacji. Okazało się jednak, że w zastopowaniu nielegalnej imigracji pomógł ten, z którym cały świat od wielu tygodni toczy regularną wojnę – koronawirus.
Rekordowa wiosna
Paradoksalnie wydawać by się mogło, że epidemia koronawirusa w biednych krajach, gdzie opieka zdrowotna mocno kuleje i raczej nie ma się dużych szans na odpowiednie leczenie po zakażeniu, to wystarczający powód, by próbować uciec do Europy, nawet w obliczu celowego łamania prawa i obawy, czy podróż na prowizorycznych łodziach nie skończy się tragicznie. Tymczasem w marcu, gdy sytuacja związana z pandemią w Europie zaczęła się robić tragiczna, imigranci porzucili pomysł przedostania się do Grecji, Włoch, Hiszpanii czy na Maltę. Frontex, czyli unijna Agencja Straży Granicznej i Przybrzeżnej w swoim raporcie podała, że liczba przypadków nielegalnego przedostania się do Europy spadła w marcu o połowę w porównaniu z lutym. Przez miesiąc zgłoszono ok. 4,6 tys. przypadków nielegalnego przekroczenia granicy. Największy spadek odnotowano na szlaku w środkowej części Morza Śródziemnego z Libii do Włoch – wskaźnik spadł tam aż o 88 proc. Na drugim najsłynniejszym szlaku, wiodącym przez Turcję do Grecji, spadek oscylował wokół 38 proc.
Z kolei w kwietniu ogólna liczba przypadków nielegalnego przekroczenia granicy w porównaniu ze wskaźnikiem z marca spadła aż o 85 proc. Przez cały miesiąc zarejestrowano zaledwie 900 przypadków. Tak niski wskaźnik nie był odnotowany od 11 lat, kiedy Unia Europejska zaczęła zbierać dokładne dane o tym procederze. W porównaniu z marcem w środkowej części Morza Śródziemnego nielegalny ruch spadł o blisko 30 proc. Rekordowy spadek zarejestrowano też na szlaku we wschodniej części Morza Śródziemnego. W kwietniu wykryto tam zaledwie 40 przypadków, czyli o 99 proc. mniej niż w marcu.
Ostrzeżenia Frontexu
Choć mamy dopiero połowę maja, można przypuszczać, że i w tym miesiącu liczba przypadków nielegalnej imigracji do Europy będzie bardzo niska. Trzeba jednak pamiętać, że sytuacja związana z koronawirusem także będzie się zmieniać. Poszczególne kraje już teraz znoszą różnego rodzaju restrykcje. Należy się spodziewać, że w momencie gdy liczba przypadków zarażenia koronawirusem będzie w Europie spadać, to nielegalna imigracja zacznie przybierać na sile. Kilka dni temu niemiecki dziennik „Die Welt” dotarł do wewnętrznego, tajnego raportu Frontexu, w którym stwierdzono, że gdy Turcja zniesie swoje obostrzenia związane z koronawirusem, wówczas na granicy z Grecją spodziewana jest kolejna fala imigrantów. W dokumencie wskazano, że greckie służby także obawiają się takiego scenariusza, w związku z czym zdecydowano o oddelegowaniu dodatkowych funkcjonariuszy w pobliże granicy z Turcją.
Warto przypomnieć, że Turcja to ważny kraj w kontekście polityki migracyjnej, gdyż to właśnie porozumienie Brukseli z Ankarą w 2016 r. zapobiegło ponownemu kryzysowi migracyjnemu. W zamian za zamknięcie granic dla nielegalnych imigrantów Unia Europejska obiecała Turcji 6 mld euro i zniesienie wiz dla obywateli. W ostatnich miesiącach tureckie władze twierdziły jednak, że Bruksela nie wywiązuje się z zapisów wspomnianej umowy. Ankara ostrzegła, że otworzy swoje granice, a nielegalni imigranci znów zaleją Europę. Pod koniec lutego, jeszcze przed pandemią, Komisja Europejska wezwała Turcję do respektowania porozumienia.
Burdy w obozach
Znaczące zmniejszenie liczby nielegalnych imigrantów nie oznacza, że ci, którzy już wcześniej przedostali się do Europy, nie sprawiają problemów. We wtorek w jednym z obozów dla uchodźców w północno-wschodniej Grecji doszło do zamieszek. Przebywa tam 250 osób, które dostały się nielegalnie na teren Grecji, ale zostały zarejestrowane i oczekują na przyznanie azylu. Powodem wybuchu protestu było to, że epidemia koronawirusa opóźnia wszystkie procesy urzędowe, w tym właśnie procedurę przyznawania azylu. Imigranci zaczęli demolować kontenery towarowe, przerobione na prowizoryczne kwatery dla mieszkańców. Sytuacja zaczęła wymykać się spod kontroli, a 25 najbardziej krewkich imigrantów trafiło w ręce policji. Z kolei w jednym z obozów na greckiej wyspie Samos doszło pod koniec kwietnia do dwóch pożarów. Ogień podłożyli imigranci mieszkający w obozie. Kilkanaście dni wcześniej do regularnej bitwy doszło w obozie na wyspie Chios. Powodem była śmierć 47-letniej Irakijki. Zdaniem mieszkańców obozu kobieta miała wysoką temperaturę i mogła być zarażona koronawirusem. Imigranci uznali, że greccy lekarze odmówili leczenia z powodu pochodzenia kobiety i z premedytacją odesłali ją z powrotem do obozu. Później zaczęli demolować infrastrukturę i zaatakowali policję. Warto podkreślić, że podobne obrazki regularnie pojawiają się także w innych greckich obozach. Szacuje się, że we wszystkich tego typu miejscach przebywa nawet siedmiokrotnie więcej imigrantów, niż powinno.
Tymczasem we Francji głośnym echem odbiła się zbrodnia dokonana przez imigranta z Afganistanu. 21-latek w bestialski sposób zamordował w miniony poniedziałek szefa jednej z organizacji charytatywnych w Cherbourgu, która od wielu lat pomagała imigrantom. Morderca wdarł się do domu społecznika i gdy ten spał, zadał mu kilkanaście ciosów ostrym narzędziem. Mężczyznę złapali inni imigranci, którym zamordowany udzielił schronienia pod własnym dachem. – Jesteśmy wstrząśnięci tą tragedią. To był dobry i życzliwy człowiek, całkowicie oddany misji, którą realizował – powiedział burmistrz miasta Benoît Arrivé. Afgańczyk przyznał się do winy i bezpośredniego zamiaru zabicia mężczyzny.
     

Artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

SUBSKRYBUJ aby mieć dostęp do wszystkich tekstów gpcodziennie.pl

Masz już subskrypcję? Zaloguj się

* Masz pytania odnośnie subskrypcji? Napisz do nas prenumerata@gpcodziennie.pl

W tym numerze