Mocarstwom opadły maski

PANDEMIA COVID-19 \ Eskalacja napięć politycznych

Od wielu tygodni świat żyje pandemią koronawirusa. Szczególną uwagę poświęca się krajom, w których COVID-19 zbiera największe śmiertelne żniwo. W Stanach Zjednoczonych czy w Rosji sytuacja jest poważna, jednak w ostatnich dniach koronawirus zszedł tam na dalszy plan. Wszystko za sprawą decyzji USA o wyjściu z traktatu o otwartych przestworzach – a to strategiczny dokument regulujący kontrolę zbrojeń. Fakt ten może bardzo szybko wpłynąć na zachwianie sferą bezpieczeństwa. Wraca też pojęcie nowej zimnej wojny.
Sposoby zastopowania pandemii koronawirusa w celu zminimalizowania liczby ofiar śmiertelnych oraz stworzenie skutecznego leku na chorobę wywołaną przez patogen to jedne z głównych wyzwań, przed którymi stoi obecnie świat. Szczepionka jest niezbędna, gdyż pojawiają się głosy, że po względnie spokojnym lecie COVID-19 może ponownie uderzyć w społeczeństwo jesienią i zimą, być może w o wiele silniejszym stopniu niż obecnie. Niewykluczone, że w ciągu roku będą nam towarzyszyły dwa cykle wzmożonych zachorowań, a do obecności koronawirusa będziemy musieli się po prostu przyzwyczaić. Zaawansowane prace nad szczepionką trwają w Stanach Zjednoczonych, gdzie lada moment liczba ofiar śmiertelnych SARS-CoV-2 przekroczy sto tysięcy. Poważna sytuacja utrzymuje się też w Rosji. Kilka tysięcy przypadków zachorowań każdej doby i blisko 4 tys. zgonów wymuszają na władzach Kremla podejmowanie nowych działań w ramach walki z pandemią. Trzeba jednak pamiętać, że życie, nawet w koronawirusowym cieniu, toczy się dalej, a priorytety Waszyngtonu, Moskwy, Pekinu i wielu innych państw na świecie się nie zmieniły. Dotyczy to głównie sfery bezpieczeństwa. Kurtuazyjne wymiany respiratorów i dostarczanie pomocy medycznej nie sprawiły, że USA i Rosja nagle zaczęły pałać do siebie sympatią. Niejednoznaczna postawa Chin w sprawie źródła koronawirusa jeszcze bardziej odizolowała ten kraj od reszty świata, która obwinia Pekin za to, że nie zareagował w odpowiednim momencie, zatajał dane o rzeczywistej liczbie zarażonych i przez wiele tygodni robił wszystko, by pozostałe kraje jak najmniej wiedziały o koronawirusie. Dwustronne relacje, zwłaszcza na liniach Waszyngton–Moskwa i Waszyngton–Pekin nie stanęły w miejscu na czas pandemii, ale wręcz się zaogniły.
Pierwszy sygnał
Neoimperializm Rosji i jego przykłady to temat na serię książek z zakresu polityki bezpieczeństwa, jak w XXI w. używa się wszystkich możliwych narzędzi, by przyporządkować sobie sąsiednie państwa, dążyć do otwartego, regularnego konfliktu, rozwijać mechanizmy dezinformacji tam, gdzie z politycznego i gospodarczego punktu widzenia jest to korzystne, czy obwiniać inne kraje, głównie wchodzące w skład NATO, za całe zło tego świata. Oczywiście Kreml deklaruje, że nie prze do żadnego konfliktu i chce prowadzić dialog z Zachodem. Równocześnie przy granicach Sojuszu organizowane są manewry, w których głównym elementem scenariusza jest atak na konkretne państwo, nawet z możliwością użycia broni atomowej. Na Bałtyku i w jego przestrzeni powietrznej notorycznie dochodzi do prowokacji z udziałem rosyjskich żołnierzy. Pandemia koronawirusa nie sprawiła, że rosyjscy hakerzy zaprzestali swoich ataków na instytucje rządowe, administracyjne i społeczeństwo, ale wręcz kilkukrotnie zintensyfikowali działania. Podobnie jest z tamtejszymi inżynierami, którzy w wojskowych instytutach kontynuują prace nad nowymi typami rakiet. Od ubiegłego roku ich działania de facto nie podlegają kontroli po tym, jak Stany Zjednoczone wycofały się z traktatu INF o całkowitej likwidacji pocisków rakietowych pośredniego i średniego zasięgu. I to właśnie w tym przypadku widać było, jak Rosja „dąży” do dialogu i dobrych relacji z Zachodem. Waszyngton dał Moskwie pół roku, by wróciła do przestrzegania zapisów traktatu, choć wcześniej wielokrotnie dawała do zrozumienia, że to nie ona, lecz USA nie przestrzegają tego porozumienia. W efekcie, z racji zerowej reakcji Kremla, na początku sierpnia 2019 r. dokument po ponad 30 latach wylądował w koszu.
Dość czekania
Kilka dni temu okazało się, że Amerykanie wychodzą z drugiego ważnego międzynarodowego traktatu – o otwartych przestworzach. Prezydent USA Donald Trump poinformował, że przyczyna jest identyczna jak w przypadku traktatu INF – Rosja nie przestrzegała jego zapisów. Główny zarzut kierowany pod adresem FR dotyczył uniemożliwiania przelotów nad rosyjską przestrzenią powietrzną, głównie w okolicach obwodu kaliningradzkiego, słusznie nazywanego najbardziej zmilitaryzowanym regionem w Europie, a także w pobliżu separatystycznych republik Abchazji i Osetii Południowej, gdzie od wielu lat rosyjskie wojska prowadzą cichy konflikt, którego celem jest ostateczne wyciągnięcie obu regionów spod gruzińskiej władzy. Różnica między traktatem INF a dokumentem o otwartych przestworzach jest taka, że pierwszy z wymienionych był dwustronną umową USA i ówczesnego ZSRS, zawartą 8 grudnia 1987 r. (weszła w życie 1 czerwca 1988 r.). Z kolei stronami porozumienia o otwartych przestworzach, zawartego 24 marca 1992 r., jest obecnie ponad 30 państw NATO i byłego Układu Warszawskiego. Proces wyjścia USA z traktatu ma potrwać pół roku, jednak już teraz na decyzję Białego Domu zareagował szef NATO Jens Stoltenberg. – Kraje Sojuszu chcą zachowania skutecznej międzynarodowej kontroli zbrojeń, rozbrojenia i nieproliferacji – wskazał Stoltenberg. Dodał, że przedstawiciele 10 państw NATO (m.in. Francji i Niemiec) zadeklarowali dalsze przestrzeganie zapisów wspomnianej umowy.
Testy atomowe
Wydarzenia ostatnich dni zaczęły rodzić pytanie, jak będzie wyglądała sfera bezpieczeństwa po ustaniu pandemii koronawirusa. Tym bardziej że według doniesień amerykańskich mediów armia USA rozważa przeprowadzenie pierwszego od 1992 r. testu broni atomowej, co miałoby być sygnałem ostrzegawczym, wysłanym w kierunku Rosji oraz Chin. Biały Dom twierdzi, że podobne, tajne testy broni o niskiej mocy oba mocarstwa przeprowadzają na swoich poligonach wojskowych. – Testy broni atomowej mogłyby pogrążyć świat w nowej zimnej wojnie. Byłoby to storpedowaniem wszelkich szans na uniknięcie nowego i niebezpiecznego wyścigu zbrojeń nuklearnych – ostrzegła Beatrice Fihn z Międzynarodowej Kampanii na rzecz Zniesienia Broni Nuklearnej (ICAN), organizacji, która otrzymała Pokojową Nagrodę Nobla w 2017 r. Oczywiście Moskwa i Pekin od razu zaprzeczyły tezom o prowadzeniu testów atomowych. W tym samym czasie przywódca Korei Północnej Kim Dzong Un na specjalnym posiedzeniu w Pjongjangu zapowiedział wdrożenie nowej strategii, która zwiększy zdolności nuklearne jego kraju. Reżimowa północnokoreańska agencja prasowa KCNA nie podała szczegółów planu, jednak jest bardzo prawdopodobne, że w najbliższym czasie KRLD powróci do prób balistycznych. Ostatnia z nich miała miejsce w połowie kwietnia br.
Wymienione wyżej deklaracje i działania jasno pokazują, że po kilkunastotygodniowym okresie skupienia się na walce z koronawirusem najwięksi tego świata wracają do „codzienności”. Rosja i Chiny utrzymują politykę nastawioną na konfrontację, zaś Stany Zjednoczone po raz kolejny pokazały, że nie chcą sygnować martwych dokumentów. Tym samym koronawirus będzie tylko jednym z wielu wyzwań dla globalnego bezpieczeństwa. Od kilku miesięcy obawiamy się niewidzialnego wroga, zapominając, że konwencjonalne zagrożenia wciąż istnieją. Światowe mocarstwa dobitnie nam o tym przypomniały.
     

SUBSKRYBUJ aby mieć dostęp do wszystkich tekstów gpcodziennie.pl

Masz już subskrypcję? Zaloguj się

* Masz pytania odnośnie subskrypcji? Napisz do nas prenumerata@gpcodziennie.pl

W tym numerze