Dezinformacja jak rozproszone mrówki

PANDEMIA \ Mnożą się półprawdy o koronawirusie

Paradoksalnie gdy w Europie mamy do czynienia z tendencją spadkową, jeśli chodzi o liczbę zgonów spowodowanych koronawirusem, ponownie zaczynają narastać wokół niego nowe teorie, a dezinformacja zalewa portale internetowe. Celem tego typu działań jest zasianie ziarna niepokoju w społeczeństwie, które po kilkunastu tygodniach izolacji uspokoiło się ze względu na łagodzenie restrykcji.
Jeżeli chodzi o pandemię koronawirusa, wiemy na pewno, że w najbliższym czasie nie zostanie ona odwołana. Wszystko przez to, że nowe przypadki zakażeń notuje się w większości krajów świata, choć nie są to aż tak przerażające statystyki jak jeszcze kilka tygodni temu. Drugim z kluczowych czynników tej kwestii jest brak szczepionki na COVID-19, choć w niektórych przypadkach prace nad jej utworzeniem są już na zaawansowanym etapie. Trzeba jednak pamiętać, że proces wprowadzenia szczepionki na rynek jest dosyć długi, a pewnych obostrzeń po prostu nie da się przeskoczyć. Tym bardziej, że chodzi o lek, na który czeka cały świat. Po trzecie zaś epidemiolodzy ostrzegają, że jesienią ma uderzyć druga fala koronawirusowych zakażeń. Może się więc okazać, że za kilkanaście dni powrócimy do całkowicie normalnego życia, jednak po wakacjach znów będziemy musieli pozostać w domach. Niektóre prognozy mówią, że wówczas wzrost zachorowań jesienią ma być znacznie bardziej dynamiczny niż w marcu i kwietniu. Paradoksalnie jednak, pomni doświadczeń z ostatniego sanitarnego reżimu i izolacji społecznej, być może przejdziemy ten etap znacznie łagodniej i nie będziemy narzekać na liczne obostrzenia, które mogą zostać przywrócone. Co ciekawe, mówiąc o drugiej fali związanej z koronawirusem, nie musimy czekać wcale do jesieni, gdyż mamy z nią do czynienia właśnie teraz. Wiele krajów, w tym Polska, zniosło większość ograniczeń powiązanych z pandemią. Ludzie się uspokoili, wyszli z domów, otwarto ich ulubione restauracje, mogli się spotkać ze znajomymi. Nagle jednak proces powrotu do pełnej normalności zostaje zmącony falą dezinformacji na temat koronawirusa. Zjawisko to pojawiło się na samym początku pandemii, jednak większość społeczeństwa potrafiła wówczas oddzielić prawdę od teorii rodem z kosmosu. Teraz problem powraca.
Nie ma USA, nie ma szczepionki
Większość teorii spiskowych, które w ostatnich dniach pojawiły się w internecie, ma związek z konkretnymi działaniami politycznymi lub bezpośrednio ze zwalczaniem epidemii. Jak wiadomo, w ubiegłym tygodniu Stany Zjednoczone postanowiły zerwać wszelkie związki ze Światową Organizacją Zdrowia (WHO). Prezydent Donald Trump już od dłuższego czasu sugerował, że zdecyduje się na ten krok, gdyż jego zdaniem organizacja działała wyłącznie na korzyść i polecenie Chin, powielając niezbyt przemyślane teorie Pekinu na temat źródła pochodzenia koronawirusa i stopnia jego zaraźliwości. Warto przypomnieć, że to nikt inny jak WHO podała na początku za Chinami, że nie ma możliwości, by przenosił się on z człowieka na człowieka. Trump wprost oskarżył Chiny o liczne zaniechania, które doprowadziły do wybuchu pandemii. Dlatego też ostatnia decyzja Białego Domu względem WHO nie była dla nikogo zaskoczeniem. W większości przypadków jak prezydent USA coś zapowie, to prędzej czy później wprowadza to w życie.
Okazuje się, że postawa Trumpa dała pole do spekulacji, czy w związku z zerwaniem stosunków z WHO USA nadal będą prowadziły prace nad szczepionką na COVID-19. W sieci pojawiło się mnóstwo doniesień, że Waszyngtonowi nie zależy tak bardzo na szczepionce jak kilka tygodni wcześniej, a władze przeszły do realizacji planu „masowej odporności”. Oczywiście wywołało to spory niepokój, gdyż większość osób zza oceanu wypatruje pierwszego, i co najważniejsze, skutecznego leku na koronawirusa. Tymczasem nie dość, że amerykańscy naukowcy nie zaniechali prac w laboratoriach, to jeszcze przekonują, że utworzono co najmniej kilka różnych rodzajów szczepionek o podobnej skuteczności, a rozpoczęcie ich testów to tylko kwestia czasu. Podobne „doniesienia” o szczepionkach pojawiły się w kontekście innych państw, jednak ze względu na ostatnie decyzje Trumpa to właśnie USA wybiły się na czoło internetowej ściany z najpopularniejszymi wpisami.
Był i nie ma
O tym, że koronawirusa nigdy nie było, a jest on jedynie wymysłem światowych przywódców, którzy w ten sposób chcieli ukryć pogłębiający się kryzys gospodarczy, słyszeliśmy pewnie nie raz. Teraz rozmachu nabiera z kolei teoria, że koronawirus istniał, ale już go nie ma. Lawinę spekulacji na ten temat wywołała wypowiedź prof. Alberta Zangrillo ze szpitala uniwersyteckiego San Raffaele w Mediolanie. W rozmowie z telewizją RAI lekarz stwierdził, że z klinicznego punktu widzenia koronawirus przestał istnieć. Jednym z dowodów na to ma być fakt, że wbrew przewidywaniom na przełomie maja i czerwca nie doszło do nowej fali zakażeń we Włoszech. Potwierdzić to miały przeprowadzone badania. W podobnym tonie wypowiedział się rektor San Raffaele Enrico ­Gherlone. W sieci zaczęło pojawiać się mnóstwo wpisów z pretensjami, że władze wykorzystały koronawirusa do politycznej gry i trzymania społeczeństwa na smyczy. Domysły o koronawirusie zdenerwowały też zespół medyków doradzających włoskiemu rządowi, który jednoznacznie stwierdził, że koronawirus nadal istnieje i wciąż jest źródłem zagrożenia, a tezy mediolańskich lekarzy nie mają potwierdzenia w dowodach. Ostrzeżono, że wprowadzanie ludzi w błąd w kluczowym momencie przejścia z fazy zamknięcia do względnej normalności jest krytycznie niebezpieczne.
Boty, hakerzy i zwykli ludzie
Analizy amerykańskich ekspertów wykazały, że w maju aż połowa z blisko miliona wpisów odnośnie do COVID-19 pochodziła od tzw. botów, czyli specjalnie wygenerowanych kont, wyglądających na prawdziwe, których celem jest powielanie kłamstw. Mechanizm działania przypomina wbicie kija w mrowisko, po którym „dezinformacyjne mrówki” rozpraszają się po całej sieci. Wszystko po to, by zdyskredytować działania władz danego kraju, ogłupić społeczeństwo (wszakże zdezorientowani ludzie są bardziej podatni na różnego rodzaju bodźce informacyjne) lub przekonać za wszelką cenę do swoich racji i przeciągnąć społeczeństwo na swoją stronę. Ostatni mechanizm jest podobny do działań sekty – po wejściu do niej ludzie stają się kolejnymi powiernikami tajemniczej wiedzy, która ma rzekomo zmienić świat. Równocześnie na rozsiewaniu dezinformacji korzystają cyberprzestępcy, którzy kradną w ten sposób dane i pieniądze. Kurierami dezinformacji stają się też czasami przypadkowi ludzie, którzy w dobrej wierze powielają dany wpis lub nieprawdziwą teorię, chcąc w ten sposób pocieszyć społeczeństwo lub stać się odkrywcami nowego faktu na temat koronawirusa i jego skutków. Należy jednak pamiętać, że luzowanie restrykcji nie zwalnia nas z zachowania środków ostrożności, również w sieci, a do zatrzymania pandemii doczekajmy bez zaśmiecania sobie głowy teoriami wyssanymi z palca.
     

SUBSKRYBUJ aby mieć dostęp do wszystkich tekstów gpcodziennie.pl

Masz już subskrypcję? Zaloguj się

* Masz pytania odnośnie subskrypcji? Napisz do nas prenumerata@gpcodziennie.pl

W tym numerze