Tłumy przy urnach

WYBORY \ Polacy wybierali prezydenta

numer 2670 - 29.06.2020Polska

Wczoraj odbyła się I tura wyborów prezydenckich. Polacy tłumnie ruszyli do urn, wydawało się nawet, że może paść historyczny rekord frekwencji. Mimo że głosowano w specjalnym reżimie sanitarnym z uwagi na trwającą epidemię COVID-19, to jednak obyło się bez poważniejszych incydentów.

Od samego rana Polacy ustawiali się w długich kolejkach, aby głosować. Zatory przed siedzibami obwodowych komisji wyborczych tworzyły się dlatego, że w każdym lokalu w jednym czasie mogła przebywać określona liczba osób. Przed wejściem trzeba było zdezynfekować dłonie. Obowiązkowe były też maseczki, a mile widziane własne długopisy.

Wyniki frekwencji z godz. 12 wskazywały na to, że Polacy posłuchali apeli o głosowanie od rana. – Liczba osób uprawnionych do udziału w wyborach, czyli liczba osób ujętych w spisach wyborców w obwodach, z których otrzymano dane, wyniosła 29 526 533 osoby. Wydano karty do głosowania 7 109 803 osobom uprawnionym do głosowania, co stanowi 24,08 proc. w stosunku do liczby osób uprawnionych do udziału w tych wyborach – powiedział podczas południowej konferencji prasowej Sylwester Marciniak, przewodniczący Państwowej Komisji Wyborczej.

Te dane zapowiadały wyższą frekwencję niż przed pięciu laty. Liderem pośród województw było mazowieckie (blisko 26,36 proc.), a w ogonie było opolskie (20,6 proc.). Bardzo wysoka frekwencja była w Warszawie, która okazała się liderem spośród dużych miast. Na godz. 12 w stolicy frekwencja wyniosła 29,59 proc. – co oznacza, że była niemal dwa razy wyższa niż o tej porze pięć lat temu (15,09 proc



zawartość zablokowana

Autor: Jacek Liziniewicz


Pozostało 51% treści.

Chcesz przeczytać artykuł do końca? Wyślij SMS i wprowadź kod lub wykup prenumeratę i zaloguj się.

Dostęp do artykułu
wyślij sms o treści GP1 na numer 7155
koszt 1 zł (1,23 zł brutto)
Prenumerata
Mam dostęp
zaloguj się




reklama









#DziękujeMyZaOdwagę
reklama