Zapomniana okupacja

HISTORIA \ 75. rocznica najazdu… Czechosłowacji na Polskę

numer 2670 - 29.06.2020Publicystyka

Minęło właśnie 75 lat od… najazdu Czechosłowacji na Polskę! To nie żart. Tak naprawdę było. 10 czerwca 1945 r. oddział pancerny czechosłowackiej armii wtargnął do przygranicznego powiatu raciborskiego i przez sześć dni okupował stację Chałupki na linii kolejowej Racibórz–Bogumin. Gdy się wycofał, Czechosłowacja ruszyła na (też przygraniczną) ziemię kłodzką. Przez pięć dni operował tam, na północ od Międzylesia, czechosłowacki pociąg pancerny.

W trakcie tej okupacji ówczesny rząd w Warszawie wystosował notę dyplomatyczną, protestując przeciwko „brutalnym metodom eksterminacji polskiego żywiołu na Zaolziu”. Rzeczywiście, Czechosłowacja wykorzystywała zamieszanie po dopiero co zakończonej – w Europie, bo w Azji trwała jeszcze przez cztery miesiące – II wojnie światowej. Praga powtórzyła ten sam manewr co ćwierć wieku wcześniej, gdy zajęła Zaolzie oraz dokonała okupacji zagłębia przemysłowego w Ostrawie. W tym czasie Polska walczyła o życie ze Związkiem Sowieckim…

Czeski nóż w plecy

Te haniebne fakty dokonane uszły ówczesnej Czechosłowacji płazem, bo II Rzeczpospolita prowadziła wojnę na kilku frontach: z Armią Czerwoną, z Ukraińcami, wreszcie z Niemcami – w praktyce, choć nieoficjalnie, bo wspierała przecież wszystkie trzy powstania śląskie, a także powstanie wielkopolskie. Gdy z kolei my, wykorzystując sytuację międzynarodową (tak jak Czechosłowacja 18 lat wcześniej), w 1938 r. z powrotem przejęliśmy Zaolzie, to do dzisiaj wielu ekspertów od siedmiu boleści, łże-historyków i pseudo-

dziennikarzy przedstawia zajęcie przez państwo polskie Zaolzia jako przejaw nacjonalizmu i rzekomej umowy z Hitlerem, kompletnie przemilczając, w jakich okolicznościach to samo Zaolzie straciliśmy: po agresji Czechów, gdy Armia Czerwona maszerowała na Warszawę i wszystkie polskie siły koncentrowano do obrony przed bolszewikami.

Zatem w 1945 r. mieliśmy powtórkę nie tyle z rozrywki, ile z eksterminacji Polaków na Zaolziu. Dlatego też władze w Warszawie, chcąc nie chcąc, oficjalnie zapowiedziały „podjęcie wszelkich środków w celu zapewnienia obrony ludności polskiej”. Ba, nawet – o czym mało kto już dziś pamięta – nastąpiła koncentracja wojsk polskich w rejonie Cieszyna.

Oczywiście, jak to w historii bywało wcześniej, w role  sędziego i rozjemcy wcielili się Związek Sowiecki i osobiście Stalin.  

„Świat się dowiedział,

nic nie powiedział”

Gdy piszę te słowa w Brukseli, mija dokładnie 75. rocznica… rozpoczęcia „rokowań” w Moskwie: podczas czterodniowych negocjacji Kreml skwapliwie, podług starorzymskiej zasady „divide et impera”, jakoś tak „godził” Polskę i Czechosłowację, żeby pokazać, kto tu rządzi i od kogo wszystko w tym regionie zależy.

Rosjanie bowiem już wcześniej – a konkretnie sowiecki komendant Zaolzia – wsparli władze czeskie w zlikwidowaniu spontanicznie powstałej polskiej Tymczasowej Rady Narodowej Zaolzia. Ten czechosłowacko-sowiecki sojusz zlikwidował też polską administrację i oddziały porządkowe, coś na kształt paramilicji. Czechosłowacka straż graniczna obsadziła dawną granicę Czechosłowacji i Polski sprzed 1 października 1938 r. Co więcej, przystąpiono do usuwania Polaków przybyłych na Zaolzie po październiku tegoż roku 1938. Nasi rodacy na Zaolziu zostali poddani rozmaitym represjom



zawartość zablokowana

Autor: Ryszard Czarnecki


Pozostało 50% treści.

Chcesz przeczytać artykuł do końca? Wyślij SMS i wprowadź kod lub wykup prenumeratę i zaloguj się.

Dostęp do artykułu
wyślij sms o treści GP1 na numer 7155
koszt 1 zł (1,23 zł brutto)
Prenumerata
Mam dostęp
zaloguj się




reklama









#DziękujeMyZaOdwagę
reklama