Zachować żubra dla potomności

numer 2671 - 30.06.2020Puszcza TV

W ostatnich latach cyklicznie wybucha debata, czy zezwalać na odstrzał chorych i słabszych żubrów. Ta metoda gospodarcza jest kwestionowana przez ekologów. Podobnie aktywiści polemizują z przyjętymi przez naukowców zasadami dotyczącymi pojemności środowiska. Specjaliści wychodzą z założenia, że liczba żubrów na terenie Polski nie powinna przekraczać

2 tys. osobników, gdyż w przeciwnym razie będą one miały mniejszy dostęp do jedzenia, co pogorszy ich ogólną kondycję. Mimo to cały czas ich zdanie jest kwestionowane.

Ostatnio media wraz z organizacjami ekologicznymi rzuciły się na ekspertów, po tym jak zgodzono się na odstrzał 20 sztuk żubrów w Puszczy Knyszyńskiej. „Żubr jest w Polsce gatunkiem objętym ścisłą ochroną, a Lasy Państwowe traktują go jako gatunek hodowlany. Do takiego wniosku nietrudno dojść także po przeczytaniu wniosku o odstrzał złożonego przez nadleśnictwo Krynki” – oburzała się w „Gazecie Wyborczej” Małgorzata Górska z Fundacji Greenmind. To zdanie jest absurdalne o tyle, że w świetle wiedzy żubry wróciły do Polski właśnie dzięki działaniom hodowlanym. Nadal również żubry dokarmia się w zimie. Zwierzęta mają swoje księgi rodowodowe. Odstrzałów sanitarnych trzeba dokonywać z uwagi na choroby, które się rozprzestrzeniają wśród żubrów. „Wysokie pokrewieństwo wszystkich żubrów może prowadzić do obniżenia odporności i ujawniania się wad genetycznych. Poszczególne populacje mogą spotykać się z lokalnymi zagrożeniami środowiskowymi. W Puszczy Białowieskiej należy do nich obniżenie zasobów pokarmowych i okresowy brak wody pitnej w czasie długotrwałej suszy, konkurencja innych kopytnych (jelenie), konflikt z gospodarką leśną i rolną, inwazje owadów oraz brak możliwości migracji. Stałym zagrożeniem dla populacji żubrów są choroby wirusowe, bakteryjne i pasożytnicze oraz nowo pojawiające się choroby o niewyjaśnionym pochodzeniu, jak choroba układu moczowo-płciowego samców w Puszczy Białowieskiej” – czytamy na stronie Białowieskiego Parku Narodowego. Jeden chory osobnik może więc doprowadzić do choroby całego stada. Na przykład tak było w dolinie górnego Sanu, gdzie 25 sztuk zachorowało na gruźlicę. W 2013 roku podjęto decyzję o eliminacji całego stada. Żubry do doliny górnego Sanu wróciły

w 2017 roku.

„Zastanówmy się, co dzikim zwierzętom jest niezbędne, aby ich populacje trwały i miały się dobrze. Podstawowe potrzeby to odpowiednia przestrzeń, pożywienie i bezpieczeństwo. Jeśli brakuje przestrzeni, zwiększa się zagęszczenie, zwierzęta są w stresie i stają się mniej odporne na choroby i pasożyty, czasem wybuchają wręcz epizootie, śmiertelność gwałtownie rośnie. Tak było w połowie XIX wieku w Puszczy Białowieskiej, kiedy z rozkazu cara sztucznie zwiększano zagęszczenie populacji zwierzyny łownej i choroby spowodowały drastyczny spadek wielkości populacji, nawet do zera w przypadku jelenia.” – twierdzi prof. Wanda Olech ze Szkoły Głównej Gospodarstwa Wiejskiego, prezes Stowarzyszenia Miłośników Żubrów



zawartość zablokowana

Pozostało 51% treści.

Chcesz przeczytać artykuł do końca? Wyślij SMS i wprowadź kod lub wykup prenumeratę i zaloguj się.

Dostęp do artykułu
wyślij sms o treści GP1 na numer 7155
koszt 1 zł (1,23 zł brutto)
Prenumerata
Mam dostęp
zaloguj się




reklama









#DziękujeMyZaOdwagę
reklama