Wsparcie dla mediów Strefy Wolnego Słowa jest niezmiernie ważne! Razem ratujmy niezależne media! Wspieram TERAZ » x

Nowa polityka PO: szarpanie i bicie

Dodano: 04/07/2020 - numer 2675 - 04.07.2020
fot. Zbyszek Kaczmarek/Gazeta Polska
fot. Zbyszek Kaczmarek/Gazeta Polska
Żeby wpier... się komuś na konferencję, to trzeba umieć – powiedział z dumą w głosie poseł Koalicji Obywatelskiej Sławomir Nitras zaraz po tym, jak szarpiąc wiceministra sprawiedliwości Sebastiana Kaletę, uniemożliwił mu wejście na briefing prasowy Rafała Trzaskowskiego. To niejedyny atak na przedstawicieli prawicy w ostatnich dniach. W stolicy grupka wspieranych przez warszawski ratusz anarchistów zniszczyła auto z banerami „Stop pedofilii” i pobiła kierowcę.
Festiwal chamstwa i agresji polityków opozycji oraz jej sympatyków przybiera coraz niebezpieczniejszą formę. W czwartek wiceministrowie Sebastian Kaleta i Jacek Ozdoba przybyli do oczyszczalni ścieków Czajka w Warszawie, gdzie miał się odbyć briefing prasowy kandydata na urząd prezydenta RP Rafała Trzaskowskiego. Gdy wiceszef resortu sprawiedliwości próbował wejść po schodach prowadzących na dach zbiorników retencyjnych, podbiegł do niego poseł Koalicji Obywatelskiej (KO) Sławomir Nitras i niczym zapaśnik złapał wpół, utrudniając jakikolwiek ruch. Dodał przy tym, że go nie wpuści. Nastąpiła krótka przepychanka. Kamery TVP zarejestrowały późniejszą rozmowę sztabowca Trzaskowskiego z przedstawicielami rządu Zjednoczonej Prawicy. – Żeby wpier... się komuś na konferencję, to trzeba umieć. Ja się szarpałem z tym waszym wiceministrem? Prosiłem go grzecznie, poszedł za mną jak cielę – powiedział do Jacka Ozdoby Sławomir Nitras. Gdy zorientował się, że jego wypowiedź została nagrana, zaatakował słownie dziennikarzy, podkreślając przy tym, że nienawidzi TVP. Po wszystkim Sebastian Kaleta ocenił, że polityk KO naruszył jego nietykalność cielesną, a poseł Ozdoba zawiadomił o sprawie prokuraturę.
To niejedyny przejaw agresji środowiska związanego z Rafałem Trzaskowskim w stosunku do przedstawicieli prawicy. W sobotę 27 czerwca w centrum Warszawy doszło do brutalnego ataku na wolontariuszy kampanii „Stop pedofilii”. Auto, którym się poruszali, zostało przy ul. Wilczej 30 otoczone przez „skłotersów” z Antify i działaczy LGBT, a następnie zniszczone. Zamaskowani napastnicy byli wyposażeni w długie noże, którymi pocięli plandekę i opony furgonetki. Pobili też jednego z wolontariuszy Fundacji Pro–Prawo do Życia, filmującego dewastowanie samochodu. O zdarzeniu została poinformowana policja, której przekazano nagrania z zajścia.
Przypomnijmy, że warszawski ratusz od lat chętnie finansuje różne lewackie organizacje walczące z tradycyjnym modelem rodziny i ochroną życia poczętego. Co więcej, grupy te od dawna bezprawnie zajmują dwa budynki w centrum stolicy.
O komentarz do coraz dalej posuniętej brutalizacji w polskim życiu publicznym poprosiliśmy polityków i politologa.
– Sławomir Nitras jest osobą nadpobudliwą, a jego zachowanie w tej sytuacji przekraczało wszelkie granice. Polityczną odpowiedzialność ponosi za to Rafał Trzaskowski, w którego kampanii Nitras odgrywa ważną rolę – mówi nam poseł PiS, prawnik dr Bartłomiej Wróblewski. – Jeżeli chodzi o wydarzenia w Warszawie, to organizacje znane z agresji wobec konserwatywnych lub patriotycznych działaczy nie powinny uzyskiwać żadnego wsparcia ze strony miasta – dodaje.
Z kolei Marek Sawicki z PSL twierdzi, że zachowanie posła Nitrasa jest korzystne zarówno dla PiS, jak i PO. – Chodzi o to, żeby zaostrzać ten konflikt. Jedni i drudzy się tym żywią. Gdy pojawiło się zagrożenie, że ktoś z tego duopolu może zagrozić wyborowi prezydenta, to się zmieniły reguły wyborów i dziś mamy sytuację, że niezależnie od tego, jak się potoczy kampania, to i tak prezydentem zostanie kandydat Jarosława Kaczyńskiego, bez względu na to, czy będzie to Andrzej Duda czy Rafał Trzaskowski – powiedział poseł Sawicki.
Natomiast politolog prof. Kazimierz Kik nazywa posła Nitrasa „posłem fizycznym”. – Ten pan w wielu przypadkach ucieka się do przemocy. Tam, gdzie w grę wchodzi stosowanie nawet namiastki siły, tam kończy się polityka. To jest wyraz zadatków autorytarnych. Argumenty zastępuje agresja. To jest bardzo niebezpieczne – tłumaczy prof. Kik.
 
     

Artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

SUBSKRYBUJ aby mieć dostęp do wszystkich tekstów gpcodziennie.pl

Masz już subskrypcję? Zaloguj się

* Masz pytania odnośnie subskrypcji? Napisz do nas prenumerata@gpcodziennie.pl

W tym numerze