Do trzech razy sztuka

PKO BP Ekstraklasa \ W sobotę Legia Warszawa po raz kolejny stanie przed szansą zdobycia mistrzostwa Polski

Legia Warszawa trzeci raz w ciągu niespełna dwóch tygodni stanie w sobotę przed szansą zapewnienia sobie tytułu mistrza Polski. Tym razem wystarczy jej remis na własnym stadionie z Cracovią. Problem w tym, że we wtorek ten sam zespół rozbił Legię 3:0 w Pucharze Polski. Czy drużyna Michała Probierza drugi raz pokrzyżuje plany lidera PKO BP Ekstraklasy?
W 33. kolejce Legii do mistrzostwa wystarczyło ograć Piasta u siebie. Mecz zakończył się remisem 1:1. W 34. kolejce drużynie Aleksandara Vukovicia do tytułu wystarczał remis z Lechem Poznań na Bułgarskiej, ale przegrała 1:2. Teraz legioniści będą mogli postawić kropkę nad i w meczu z teoretycznie najsłabszym z ostatnich rywali. Teoretycznie, bo Cracovia niespodziewanie odnalazła formę z jesieni i wygrała trzy ostatnie mecze – w lidze u siebie z Pogonią Szczecin 2:1, na wyjeździe z Lechią Gdańsk 3:0 i w Pucharze Polski z Legią również 3:0.
Lider PKO BP Ekstraklasy nie wygrał żadnego ze swoich ostatnich czterech spotkań (wliczając bezbramkowy remis z Jagiellonią w Białymstoku w 32. kolejce). W całej rundzie finałowej Legia wygrała tylko raz – pierwszy mecz ze Śląskiem Wrocław w 31. kolejce.
Jednym z powodów może być sytuacja kadrowa w drużynie, kontuzję leczą m.in. prezentujący wcześniej znakomitą formę reprezentant Czarnogóry Marko Vešović, a także najskuteczniejszy strzelec po transferze Jarosława Niezgody, napastnik z Gwinei José Kanté. Poważnym osłabieniem okazało się też odejście do AS Monaco bramkarza Radosława Majeckiego. Zastępujący go Wojciech Muzyk w dwóch meczach wpuścił aż pięć goli, choć trzeba przyznać, że kilka razy ratował zespół.
– Odpadamy z Pucharu Polski i mamy przed sobą mecz ligowy z tym samym rywalem. Musimy szybko ukierunkować swoje myśli na to, aby się zrewanżować, a przede wszystkim wrócić na ścieżkę, na jakiej byliśmy kilka spotkań wstecz, i zacząć znowu wygrywać. To jest nasz cel – powiedział po porażce w Krakowie trener Vuković.
Mimo wpadek Legia ma na swoim koncie 65 punktów i o osiem oczek wyprzedza Piasta oraz Lecha. Lider z dużą przewagą wygrał rundę zasadniczą rozgrywek i nawet jeśli Lech i Piast zrównają się z nim punktami, to w myśl regulaminu Legia będzie mistrzem.
Lech i Piast mają minimalne szanse na zakończenie sezonu z trofeum. Jeszcze dwa dni temu Kolejorz miał szansę zgarnąć Puchar Polski, a pewnie i Superpuchar, bo przyszły mistrz będzie zmuszony wystawić w tym meczu rezerwy ze względu na eliminacje Champions League. Lech jednak nie zagra o to trofeum, bo podobnie jak Legia odpadł w półfinale Pucharu Polski. Poznanianie u siebie zremisowali z Lechią Gdańsk 1:1 i przegrali awans po rzutach karnych. Prowadzili w nich 2:1 i 3:2, a mimo to odpadli po tym, jak trzy ostatnie strzały Filipa Marchwińskiego, Daniego Ramireza i Kamila Jóźwiaka okazały się niecelne.
Lechia stanie więc przed szansą obronienia Pucharu Polski. Cracovia zagra w finałowym spotkaniu o to trofeum po raz pierwszy w historii. Mecz zostanie rozegrany 24 lipca w Lublinie.
Co ciekawe, w Poznaniu, podobnie jak w Warszawie, dojdzie do rewanżu za półfinał Pucharu Polski i Lech po raz drugi zmierzy się z Lechią u siebie.

Kup subskrypcję, aby mieć dostęp do wszystkich tekstów gpcodziennie.pl

Masz już subskrypcję? Zaloguj się

* Interesuje Cię pakiet wielu subskrypcji? Napisz do nas redakcja@gpcodziennie.pl

W tym numerze