Skarb szalonego barona

#KulturalnyWehikułCzasu

numer 2699 - 01.08.2020

Legendy o ukrytych skarbach od wieków rozpalają ludzką wyobraźnię.

Nie inaczej jest w przypadku bajecznej fortuny, którą w czasie rosyjskiej wojny domowej zdobył i schował gdzieś w Mongolii „biały” generał Roman

von Ungern-Sternberg. Położenie kryjówki znał podobno polski pisarz i podróżnik Antoni Ferdynand Ossendowski, jednak tajemnicę tę zabrał

ze sobą do grobu.

W roku 1919 na terenach dawnego Cesarstwa Rosyjskiego trwała wojna wszystkich ze wszystkimi. Ta dziejowa zawierucha niszczyła dawny świat i ludzkie życiorysy. Przez długi czas szala zwycięstwa przechylała się to na jedną, to na drugą stronę, ale w końcu skłócone wewnętrznie siły dawnych carskich generałów broniących odchodzącego w przeszłość porządku zaczęły z przerażającą prędkością staczać się po równi pochyłej ku nieuchronnej zagładzie. W listopadzie pod ciosami bolszewików padł Omsk, stanowiący stolicę rządu admirała Aleksandra Kołczaka. Naczelny wódz sił „białych” ewakuował się do Irkucka, a związani z nim ludzie w panice uciekali na wschód. Wśród nich znajdował się też wykładowca omskiej politechniki – Antoni Ferdynand Ossendowski.

Uciekający profesor

Polski chemik, znany bardziej z osiągnięć literackich niż naukowych, miał liczne powody skłaniające go do jak najszybszego zniknięcia z Omska. W rządzie Kołczaka pełnił funkcję doradcy do spraw finansowych. Za jego sprawą do USA trafiły też dokumenty stanowiące rzekomy dowód agenturalnej współpracy Lenina z niemieckimi tajnymi służbami. Piszę „rzekomo”, bo choć dziś wiemy, że wodza rewolucji do Rosji przywieźli oficerowie kajzera, to informacji tej udzielają nam źródła inne niż wyżej wspomniane. Wyglądały naprawdę ekscytująco, bo na marginesach miały widnieć odręczne uwagi Lenina i Trockiego, ale po latach okazało się, że ich prawdopodobnym autorem był... Ossendowski, a cała afera została sfingowana przez rząd Kołczaka.

Czeka doskonale wiedziała o roli, jaką w sprawie odegrał nasz rodak, i wciągnęła jego nazwisko na „krótką” (choć w rzeczywistości bardzo długą) listę ludzi do odstrzału



zawartość zablokowana

Autor: Łukasz Czarnecki


Pozostało 50% treści.

Chcesz przeczytać artykuł do końca? Wyślij SMS i wprowadź kod lub wykup prenumeratę i zaloguj się.

Dostęp do artykułu
wyślij sms o treści GP1 na numer 7155
koszt 1 zł (1,23 zł brutto)
Prenumerata
Mam dostęp
zaloguj się




reklama










#DziękujeMyZaOdwagę
reklama