Słodkie smaki „Niecodziennej”

PRASA \ Weekendowy magazyn już jutro z „Codzienną”!

Odmładzają, odchudzają i regenerują. Jutro w „Niecodziennej” o prozdrowotnych właściwościach owoców w barwach letniego słońca: brzoskwini i moreli. Poza tym w numerze o rebrandingu Platformy Obywatelskiej i podróż do czasów palenia książek…

Brzoskwinia to nie tylko bogactwo witamin z grupy B, A i PP. To także źródło niacyny, składników mineralnych, takich jak potas, żelazo, magnez i fosfor. Zawiera także bor, który jest cennym pierwiastkiem regulującym poziom estrogenów w naszym organizmie oraz chroniącym przed osteoporozą. Morele są jeszcze większym źródłem witamin C, B, PP, a także beta-karotenu, siarki i błonnika. Ponadto zawierają potas, fosfor, magnez, jod, żelazo, miedź i cynk. Taki skład powoduje, że morele mają silne właściwości antynowotworowe, co potwierdzają badania kliniczne. Pisze o tym Justyna Pietrzykowska, fitoterapeuta i dietetyk tradycyjnej medycyny chińskiej. Autorka podaje cenne przepisy i receptury z brzoskwiniami i morelami w roli głównej. Warto zajrzeć do tekstu, bo jak pisze Pietrzykowska, udowodniono, że jedzenie brzoskwiń jest bardzo dobrą profilaktyką nowotworu piersi oraz obniża ryzyko dalszych przerzutów za sprawą zawartości fenoli, które doskonale likwidują wolne rodniki.
„Istny cyrk! Po kolejnej z rzędu wyborczej porażce Platforma Obywatelska postanowiła zrobić rebranding. Skoro Polacy nie chcieli PO u władzy w większości samorządów i w prezydenckim fotelu, tęgie głowy platformianego spin doktoringu wpadły na pomysł podrasowania formacji i próby sprzedania tego samego, odgrzewanego już wielokrotnie kotleta w nieco ładniejszym opakowaniu, a w dodatku z gratisem” – pisze Piotr Łuczuk, autor „Niecodziennej Listy Przebojów”. Pomysłodawca listy znów zaskoczy błyskotliwością w doborze piosenki, która zobrazuje zmagania obozu opozycji z problemami wizerunkowymi.
W jutrzejszym numerze naszego magazynu kolejna część powieści Zbigniewa Święcha pt. „Wileńska Klątwa Jagiellonów”. Łukasz Czarnecki przeniesie nas za to w czasy, w których palono książki na stosie. „Ogłoszono dekret nakazujący konfiskatę i spalenie wszystkich ksiąg w Państwie Środka. Ocaleć mogły tylko podręczniki uprawy roli, księgi medyczne i wiersze napisane na cześć pierwszego cesarza. Za ukrywanie zakazanych woluminów groziła kara śmierci” – czytamy. Co tak zezłościło okrutnego cesarza Chin? Zapraszamy do lektury.

Kup subskrypcję, aby mieć dostęp do wszystkich tekstów gpcodziennie.pl

Masz już subskrypcję? Zaloguj się

* Interesuje Cię pakiet wielu subskrypcji? Napisz do nas redakcja@gpcodziennie.pl

W tym numerze