Wsparcie dla mediów Strefy Wolnego Słowa jest niezmiernie ważne! Razem ratujmy niezależne media! Wspieram TERAZ » x

Oczyścimy polski sport z komunistycznych kolaborantów

Dodano: 08/08/2020 - Numer 2705 - 08.08.2020
fot. Tomasz Adamowicz/Gazeta Polska
fot. Tomasz Adamowicz/Gazeta Polska
Związki sportowe nie tylko otrzymują pieniądze z budżetu państwa czy ze spółek kontrolowanych przez skarb państwa, lecz także korzystają z państwowej infrastruktury. Dlatego w umowach o współpracy ze związkami sportowymi powinny znaleźć się klauzule zakazujące korzystania z usług podmiotów, które zatrudniają byłych funkcjonariuszy służb specjalnych PRL – mówi „Gazecie Polskiej Codziennie” Janusz Kowalski, wiceminister aktywów państwowych.
Był Pan współautorem ustawy dotyczącej lustracji w związkach sportowych. Dlaczego zakaz zajmowania stanowisk objął tylko funkcjonariuszy PRL-owskich służb specjalnych, a nie także tajnych współpracowników tych instytucji?
Jako członek społecznej rady sportu przy ministrze Witoldzie Bańce pracowałem nad rozwiązaniami mającymi poprawić transparentność w sporcie. Chodziło o zwiększenie nadzoru nad efektywnością wydawania pieniędzy z budżetu państwa. Pierwszym krokiem było wyeliminowanie z zarządzania tymi środkami funkcjonariuszy aparatu bezpieczeństwa PRL. To był pierwszy etap dekomunizacji w polskim sporcie za czasów rządów PiS.
Ustawa lustracyjna objęła 66 funkcjonariuszy PRL-owskich służb zasiadających we władzach związków sportowych. To dużo?
Gdyby nie ustawa, tych 66 przedstawicieli aparatu bezpieczeństwa PRL, który działał w interesie Związku Sowieckiego, nadal pracowałoby w związkach sportowych i zarządzało przekazywanymi przez państwo pieniędzmi. Poza tym ta ustawa wpisywała się w zespół reform Mariusza Kamińskiego, ministra koordynatora służb specjalnych, dotyczących dekomunizacji administracji polskiego państwa (m.in. Ministerstwa Spraw Zagranicznych), z którym w pełni się utożsamiam.
Jednak co z tajnymi współpracownikami PRL-owskich służb zarządzającymi nadal związkami sportowymi?
Katalog osób, które nie mogą zasiadać we władzach związków sportowych, powinien zostać rozszerzony o tajnych współpracowników PRL-owskich służb zarówno cywilnych, jak i wojskowych. To kolejny etap dekomunizacji w sporcie, który powinien być jak najszybciej przeprowadzony. Zresztą w mojej ocenie cały sektor administracji państwa powinien być objęty dekomunizacją. Dlatego wspólnie z posłem PiS Maciejem Małeckim przygotowaliśmy jeszcze w zeszłej kadencji projekt ustawy, który zakazuje pracy w spółkach skarbu państwa lub z jego udziałem oraz spółkach samorządowych funkcjonariuszom PRL-owskich służb specjalnych.
A co z takimi osobami jak Andrzej Placzyński, były kapitan SB, służący w Wydziale XIV Departamentu I MSW, którego firma – jak pisała „Gazeta Polska” – od lat zarabia miliony dzięki współpracy z Polskim Związkiem Piłki Nożnej (PZPN)?
Związki sportowe, w tym PZPN, nie tylko otrzymują pieniądze z budżetu państwa czy ze spółek kontrolowanych przez skarb państwa, lecz także korzystają z państwowej infrastruktury. Dlatego w umowach o współpracy ze związkami sportowymi powinny się znaleźć klauzule zakazujące korzystania z usług podmiotów, które zatrudniają funkcjonariuszy służb specjalnych PRL. W przypadku złamania takiego przepisu umowa byłaby rozwiązywana w trybie natychmiastowym. W 2016 r., będąc wiceprezesem PGNiG, sponsora Polskiego Związku Piłki Ręcznej, skorzystałem z zapisów w umowie sponsorskiej pozwalających wypowiedzieć ją w przypadku, gdy którykolwiek z członków kierownictwa związku miałby postawiony zarzut prokuratorski. Ostatecznie kontrakt nie został wypowiedziany, ale wiceprezes z poważnymi zarzutami karnymi musiał się pożegnać ze stanowiskiem. Nie może być więc przyzwolenia na to, aby beneficjentami państwowych pieniędzy byli komunistyczni kolaboranci, jak np. funkcjonariusze PRL-owskich służb.
Jednak PZPN nie chce ujawnić, czy firma Placzyńskiego zainkasowała prowizje za zawarcie opiewających w sumie na 140 mln zł umów z kontrolowaną przez skarb państwa spółkę, która od lat jest sponsorem polskiej reprezentacji piłkarskiej…
Gdybym był na miejscu zarządu tej spółki, wystąpiłbym w trybie natychmiastowym o renegocjację tej umowy i wprowadzenie klauzuli zakazu współpracy przez związek z podmiotami zatrudniającymi pracowników służb PRL. Żadna firma kierowana przez byłego funkcjonariusza SB, WSW (Wojskowa Służba Wewnętrzna, kontrwywiad wojskowy PRL – przyp. red.) czy Zarządu II Sztabu Generalnego (wywiad wojskowy PRL – przyp. red.) nie może być beneficjentem pieniędzy pochodzących ze spółek skarbu państwa. Taka sytuacja naraża na szwank reputację państwa polskiego i nie buduje dobrego wizerunku sponsora. Ta spółka nie odnosi więc na pewno korzyści związanych z efektywnością sponsoringową, a także naraża się na negatywny odbiór u dużej części potencjalnych klientów. Podobnie jak wspomniana spółka, renegocjować umowy powinny także firmy zarządzające infrastrukturą, z której korzysta PZPN, m.in. spółka PL2012+, operator stadionu narodowego (PGE Narodowy – przyp. red.). To realne narzędzia w ręku państwa pozwalające na przeprowadzenie skutecznej dekomunizacji usług biznesu sportowego, tak aby partnerami dla polskiego sportu byli przedsiębiorcy wolnej Polski. Dotyczy to nie tylko PZPN, lecz także pozostałych związków sportowych. Wystarczy renegocjować umowy sponsorskie z przedsiębiorstwami państwowymi i wpisać w nowe kontrakty surowe sankcje za przypadki współpracy z podmiotami związanymi z byłymi pracownikami służb PRL. Sport powinien być czysty i wolny – wolny od jakichkolwiek związków z komunistycznymi kolaborantami.
     

Artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

SUBSKRYBUJ aby mieć dostęp do wszystkich tekstów gpcodziennie.pl

Masz już subskrypcję? Zaloguj się

* Masz pytania odnośnie subskrypcji? Napisz do nas prenumerata@gpcodziennie.pl

W tym numerze