Wsparcie dla mediów Strefy Wolnego Słowa jest niezmiernie ważne! Razem ratujmy niezależne media! Wspieram TERAZ » x

Burza po podpisie Wilczka

Dodano: 08/08/2020 - Numer 2705 - 08.08.2020
Był legendą Brøndby Kopenhaga, teraz związał się z FC Kopenhaga. To nie mogło przejść bez echa. Kamil Wilczek trafił na czołówki duńskich mediów po tym, jak zdecydował się powrócić do duńskiej ligi. Oba zespoły to dwaj zażarci wrogowie.
Wilczek był piłkarzem Brøndby przez cztery lata. W tym czasie dorobił się statusu legendy, zdobywszy ponad 70 ligowych goli. Piorunujące było zwłaszcza jego ostatnie półrocze w stolicy Danii. Jesienią 2019 r. Polak trafił 17 razy w 18 meczach.
Taka skuteczność zaowocowała sporą podwyżką i transferem do Turcji. Na przełomie roku Wilczek związał się umową z Göztepe. Tam już tak dobrze nie było. W 17 spotkaniach były król strzelców polskiej ekstraklasy (z Piastem Gliwice, sezon 2014/2015) zdobył tylko jedną bramkę.
Turcy podziękowali mu za usługi, a Wilczek zaczął się rozglądać za nowym pracodawcą. Swoje kroki skierował do Danii, gdzie ma wyrobioną markę. Wiadomo też było, że Polak nie zadowoli się ochłapami. W styczniu skończył 32 lata i to dla niego ostatnia szansa na podpisanie kontraktu za poważne pieniądze.
Z okazji postanowiła skorzystać Kopenhaga, która skończyła sezon na drugim miejscu i zapewniła sobie udział w Lidze Europy. Aby namówić Wilczka do powrotu, zaproponowano mu trzyletni kontrakt wart ponad półtora miliona euro.
Długa umowa i odpowiednie zarobki okazały się wystarczającym argumentem za tym, żeby nie liczyć się ze złamanymi sercami kibiców Brøndby, którzy nie mogą wybaczyć byłemu idolowi zdrady. W mediach społecznościowych każdy wpis na temat Wilczka opatrzony jest słowem „Judasz”.
W czwartkowe popołudnie fani zebrali się przed stadionem Brøndby. Około kilkuset kibiców rzuciło na stos, a następnie spaliło koszulki z nazwiskiem Polaka.
O wolcie Wilczka namiętnie rozpisują się też miejscowe media. To w ostatnich dniach sportowy temat numer jeden. Zdaniem dziennika „Ekstra Bladet” jest to najbardziej sensacyjny transfer w duńskim futbolu w ostatnich latach, a Wilczek poza możliwością „wielkiej gry w Europie” został też skuszony ogromną jak na duńskie warunki pensją. „Na pewno spotkają go nieprzyjemności ze strony dawnych kibiców podczas derbów i taki jest futbol, lecz z pewnością nie będzie chodził spać głodny, bo właśnie znalazł się w finansowej elicie duńskiej piłki” – skomentowała gazeta.
Media podkreśliły że Brøndby nie może być zazdrosne o piłkarza, ponieważ klub jest sam sobie winny – nie wykazał bowiem zainteresowania powrotem Wilczka, chociaż ten wysłał mu ofertę.
„Ståle Solbakken [trener Kopenhagi – przyp. red.] szukał wzmocnienia i działał szybko i zdecydowanie – teraz mamy legendę z powrotem w naszej stolicy, chociaż w innej koszulce” – skomentował tabloid „B.T.”.
Solbakken stwierdził, że rozumie sytuację, w jakiej znalazł się polski piłkarz, ale podkreślił, że taki jest futbol i takie są związane z nim emocje. – Historia tego sportu zna setki takich przypadków, a wielki zdrajca Peter Møller grał przecież w tych klubach na zmianę, dwa razy w FCK i dwa razy w Brøndby, i był atakowany przez kibiców obu klubów. W końcu mu wybaczyli i myślę, że tak też będzie z Wilczkiem – powiedział.
O tym, jak silne wywołał emocje, Wilczek będzie mógł się przekonać 20 września, podczas derbów.
     

Artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

SUBSKRYBUJ aby mieć dostęp do wszystkich tekstów gpcodziennie.pl

Masz już subskrypcję? Zaloguj się

* Masz pytania odnośnie subskrypcji? Napisz do nas prenumerata@gpcodziennie.pl

W tym numerze