Nie ma Bejrutu, nie ma Libanu

Liban \ Eksplozja, Hezbollah, potrzeba zmian i pytanie, co dalej

Wybuch w bejruckim porcie, który pochłonął życie ponad 160 osób i ranił ponad 6 tys., dopiero zapoczątkuje prawdziwą eksplozję w libańskim życiu publicznym. Libańczycy, niezależnie od pochodzenia etnicznego, religijnego czy stanu majątkowego, domagają się zmian. Jednak czy są one możliwe w kraju osiemnastu wyznań, wtłoczonym pomiędzy Syrię i Izrael, w którym światowe oraz regionalne mocarstwa rozgrywają swoją wielką grę? W Libanie nie ma nic pewnego. Nie wiadomo oficjalnie, ile ten kraj ma ludności i jak ilościowo kształtuje się dana konfesja. To zostało już ustalone w 1932 r., kiedy Francuzi tworzyli zręby administracyjne pod uprzednio wykrojone z terytorium Syrii góry Libanu. Wedle spisu z 1932 r. chrześcijan
     
10%
pozostało do przeczytania: 90%

Artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

Kup subskrypcję, aby mieć dostęp do wszystkich tekstów gpcodziennie.pl

Masz już subskrypcję? Zaloguj się

* Masz pytania odnośnie subskrypcji? Napisz do nas prenumerata@gpcodziennie.pl

W tym numerze