Chiny uderzają w wolną prasę


HONGKONG \ Magnat medialny oraz prodemokratyczny działacz Jimmy Lai został wczoraj aresztowany przez regionalną policję za rzekomą zmowę z zagraniczną agenturą.
Jimmy Lai został aresztowany pod zarzutem zmowy z obcymi siłami – oznajmił Mark Simon, członek kierownictwa firmy medialnej Next Digital, publikującej lokalny tabloid „Apple Daily”, której właścicielem jest Lai. Działacz zasłynął z ostrej krytyki władz w Pekinie oraz zaangażowania w prodemokratyczne protesty w Hongkongu, za co już raz został aresztowany.
Do zatrzymania 71-letniego potentata rynku mediów doszło wczoraj w jego mieszkaniu w dzielnicy Ho Man Tin. Jimmy Lai oraz sześć pozostałych osób, w tym jego syn, zostali aresztowani na podstawie przyjętego kilka tygodni temu kontrowersyjnego prawa narzuconego przez Chińską Republikę Ludową. Służby zdecydowały się ponadto na przeszukanie siedziby firmy medialnej Next Digital. Dla wielu dziennikarzy działania władz Hongkongu oznaczają koniec wolnej prasy w tym regionie.
W ramach ustawy o bezpieczeństwie narodowym Specjalnego Regionu Administracyjnego Hongkong (HK) możliwe jest ściganie osób, które dopuściły się przestępstwa terroryzmu, współpracy ze służbami innych krajów, a także działalności wywrotowej. O tym, czy ktoś popełnił wymienione przestępstwa, za które może nawet grozić kara dożywotniego pozbawienia wolności, mają uznaniowo decydować władze Hongkongu, będące pod silnym wpływem Pekinu.
Warto przypomnieć, że zmiany w prawie, ograniczające autonomię Hongkongu oraz uderzające w wolność słowa, były przyczyną licznych prodemokratycznych protestów.
 
     

SUBSKRYBUJ aby mieć dostęp do wszystkich tekstów gpcodziennie.pl

Masz już subskrypcję? Zaloguj się

* Masz pytania odnośnie subskrypcji? Napisz do nas prenumerata@gpcodziennie.pl

W tym numerze