Informacje sportowe

Numer 349 - 30.10.2012Sport

TENIS NASZA ZAWODNICZKA ZAKOŃCZYŁA NAJLEPSZY SEZON W KARIERZE
Radwańskiej
rok rekordów
Pierwszy finał Wielkiego Szlema, pierwszy półfinał Masters, pierwszy awans do najlepszej trójki rankingu, w pewnym momencie miano drugiej rakiety świata, a na koniec sezonu czwarte miejsce – rok 2012 pod każdym względem był dla Agnieszki Radwańskiej rekordowy.
Marek Saturdski
Największym sukcesem jest oczywiście awans do finału Wimbledonu. Dotąd Agnieszka była czasem postrzegana jako ciułaczka punktów rankingowych, która w najbardziej prestiżowych turniejach nie daje sobie rady. I rzeczywiście, nigdy wcześniej nie potrafiła sforsować bariery ćwierćfinału. W lipcu nie tylko jej się to udało (po wygranej w dramatycznym meczu z Marią Kirilenko, w którym nie tylko musiała pokonać rywalkę, lecz także nerwy i kaprysy pogody), ale poszła od razu o szczebel wyżej, wygrywając też półfinał. Zatrzymała ją dopiero Serena Williams, choć Polka zdołała urwać jej seta.
Z tą samą rywalką Radwańska zmierzyła się w sobotnim półfinale Masters, jednak wyczerpana wcześniejszymi meczami nie zdołała wiele zdziałać. Wcześniej jednak obaliła kolejny mit: że w jej tenisie – owszem, technicznym, ale polegającym na bezpiecznym przebijaniu piłki na drugą stronę kortu i czekaniu na błąd rywalki – brak waleczności. Tenisowa wojna, którą stoczyła w meczu z Marią Szarapową czy Sarą Errani, zrobiła wrażenie na wszystkich. – Ona nieprzypadkowo jest czwarta na świecie – komentowała po meczu Rosjanka.
Do listy sukcesów należy dopisać triumfy w Miami – jednym z największych turniejów Touru, w którym występuje cała światowa czołówka (w finale Isia ograła właśnie Szarapową) – i mniej znaczących zawodach w Dubaju i Brukseli.
Oczywiście nie wszystko się udało. Gdyby Agnieszka wygrała w finale turnieju w Pekinie, po raz pierwszy zapisałaby w tenisowym CV cztery tytuły w trakcie jednego sezonu. Gdyby wygrała turniej w Montrealu, gdzie zabrakło najgroźniejszych rywalek, zostałaby dodatkowo 22. w historii liderką rankingu WTA. W pierwszym wypadku niespodziewanie przegrała jednak z Nadią Pietrową, w drugim została rozbita już w ćwierćfinale przez Na Li.
Największym rozczarowaniem był jednak występ na igrzyskach olimpijskich w Londynie. Tym razem wimbledońska trawa nie okazała się szczęśliwa – Agnieszka już w pierwszej rundzie przegrała z niżej notowaną Julią Goerges, szybko odpadła też w grze podwójnej z siostrą Urszulą (II runda) i mieszanej z Marcinem Matkowskim (I).
Przeważały jednak sukcesy, które zostały sowicie nagrodzone. Tylko od WTA Radwańska otrzymała 3,851 mln dol., co stanowi trzecią część wszystkich pieniędzy zarobionych przez nią na korcie. Oddzielna sprawa to oczywiście nagrody rzeczowe i kontrakty sponsorskie. Dla przykładu: za udział w Stuttgarcie Isia dostała porsche, już po raz trzeci zresztą, natomiast za podpis na umowie sponsorskiej, wartego 600 tys. zł lexusa.
Teraz Agnieszka cieszy się długo wyczekiwanym odpoczynkiem. – Na pewno w najbliższym czasie nie wezmę rakiety do ręki. Wyjeżdżam teraz na 10 dni gdzieś, gdzie będzie ciepło – mówiła zaraz po zakończeniu ostatniego oficjalnego meczu w tym roku.
Następne występy w turniejach dopiero za ponad dwa miesiące, w Australii, gdzie rozpoczyna się tenisowa karuzela. Laba Isi nie będzie trwała jednak długo. Już 16 listopada znów wyjdzie na kort, by zagrać z... Sereną Williams. Wakacje wakacjami, a biznes biznesem. Tenisistki, które walczyły w półfinale Masters i finale Wimbledonu, tym razem zagrają tylko dla uciechy publiczności i pieniędzy w meczu pokazowym w Toronto.
Potem Agnieszkę czekają już żmudne przygotowania obliczone na to, by sezon 2013 był lepszy od minionego. Teraz progres oznaczać będzie albo awans na pozycję liderki rankingu, albo triumf w którymś z turniejów Wielkiego Szlema, co w singlu nie udało się nawet słynnej Jadwidze Jędrzejowskiej.

Priorytetem będą mistrzostwa świata
NARCIARSTWO W sezonie 2012/13 najważniejsze dla Justyny Kowalczyk będą mistrzostwa świata. Najlepsza polska biegaczka narciarska mniejszą wagę będzie przywiązywać tym razem do Pucharu Świata i prestiżowego cyklu Tour de Ski.
Pod koniec marca nasza mistrzyni olimpijska z Vancouver przeszła w Warszawie artroskopię prawego kolana. Po urazie nie ma już śladu.
– Muszę zrobić naprawdę coś bardzo ciężkiego, by odczuwać jakiekolwiek dolegliwości – mówi Justyna Kowalczyk. – Treningi zaczynałam od zera wydolnościowego i kondycyjnego. Ale teraz jest już dobrze – dodaje.
W tym roku trzykrotna zdobywczyni Kryształowej Kuli wyjątkowo dużo trenowała w Polsce.
– Zobaczymy, jak to wpłynie na moje wyniki. Jeśli będzie dobry sezon, to będziemy chcieli to powtórzyć. W przeciwnym razie trzeba wrócić do utartego schematu – uważa Kowalczyk, której w przygotowaniach pomagał reprezentant Polski w biegach narciarskich Maciej Kreczmer.
– Ten pomysł zrodził się podczas jednej z rozmów z trenerem Wierietielnym – wyjaśnia narciarka. – Zastawialiśmy się, co zrobić, by jeszcze podnieść jakoś naszych zajęć. Pomyśleliśmy, że powinnam z kimś trenować. Doszliśmy do wniosku, że najlepszą osobą do tego jest Maciek – twierdzi Kowalczyk.
Trener Aleksander Wierietielny zapowiedział, że jego podopieczna w tym sezonie opuści zawody PŚ w Kanadzie. Walka o Kryształową Kulę rozpocznie się 24 listopada w szwedzkim Gaellivare. Z kolei mistrzostwa świata w narciarstwie klasycznym odbędą się we włoskim Val di Fiemme w dniach 20 lutego – 3 marca 2013 r.
(dasz, PAP)

Tąpnięcie w GKS-ie
Ekstraklasa Kamil Kosowski, Mate Lačić i Łukasz Budziłek zostali przesunięci do drużyny młodej esktraklasy GKS-u Bełchatów. Decyzje te mają związek z sobotnim meczem GKS-u, w którym piłkarze Bełchatowa przegrali aż 0:5 z Polonią Warszawa.
Po spotkaniu zawrzało w internecie, kibice GKS-u domagali się wyrzucenia z drużyny Kamila Kosowskiego, który w meczu z Polonią grał słabo i został zmieniony w 38. minucie. W komunikacie klub napisał, że Kosowski zostaje usunięty z drużyny „za całokształt”.
Powodem odsunięcia Lačicia i Budziłka jest ich bardzo słaba postawa w ostatnich meczach. GKS znajduje się obecnie w strefie spadkowej, z 4 punktami na koncie jest na 15. miejscu.
(zlk)

KOSZYKÓWKA

Świetny środkowy Maciej Lampe był jednym z bohaterów meczu Caja Laboral Vitoria–Real Madryt. Jego zespół przegrał z faworytem ze stolicy 81:83 po dogrywce, do której doprowadziła świetna postawa Polaka w końcówce czwartej kwarty. Lampe rzucił 22 pkt (5/11 za 2, 2/3 za 3, 6/6 za 1), miał 8 zbiórek i blok w 27. min.
FUTSFUTSAL
Czech zwolniony Vlastimil Bartošek nie jest już trenerem reprezentacji Polski w futsalu. Czech, który pracował z kadrą od 2009 r. i był pierwszym obcokrajowcem na tym stanowisku, został odwołany przez zarząd PZPN-u podczas ostatniego posiedzenia w poprzedniej kadencji.
PIŁKA NOŻNA
Jest nowa „miotła” Marcin Sasal został trenerem piłkarzy Podbeskidzia Bielsko-Biała



zawartość zablokowana

Pozostało 51% treści.

Chcesz przeczytać artykuł do końca? Wyślij SMS i wprowadź kod lub wykup prenumeratę i zaloguj się.

Dostęp do artykułu
wyślij sms o treści GP1 na numer 7155
koszt 1 zł (1,23 zł brutto)
Prenumerata
Mam dostęp
zaloguj się