Powstanie styczniowe kontra czciciele basenu narodowego

PAMIĘĆ \ RUSYFIKACJA TRADYCJI

Numer 349 - 30.10.2012Publicystyka

19-letni Leon Frankowski i 18-letni Adam Chmielowski, uczniowie Instytutu Rolniczo-Leśnego w Puławach, zebrali oddział rówieśników, który zdobył rosyjską furgonetkę z pieniędzmi. Niemała kwota poszła na powstanie. Pierwszego z chłopców Rosjanie powiesili, drugi stracił nogę. W 150 lat później posłowie PO i Ruch Palikota uznali, że pamięć o ich bohaterstwie szkodzi. Roku Powstania Styczniowego ma nie być.
Piotr Lisiewicz
Sejmowa Komisja Kultury odrzuciła w środę projekt uchwały ustanawiającej rok 2013 Rokiem Powstania Styczniowego – w 150. rocznicę jego wybuchu. Przeciw byli posłowie PO i Ruchu Palikota. Kazimierz Michał Ujazdowski, były minister kultury w rządzie Jarosława Kaczyńskiego, powiedział, że jest absolutnie przekonany, iż to efekt prorosyjskiego zwrotu w polskiej polityce.
Powstanie styczniowe to nienormalność
Rozumowanie jest jasne. Po co denerwować Rosję? Może jak o powstaniu styczniowym zapomnimy, Władimir Putin i jego towarzysze z KGB wzruszą się tym gestem przyjaźni? Przecież już sporo dla nich zrobiliśmy, rugując historię ze szkół. Może jak zrobimy jeszcze ten mały krok, to ze wzruszenia przestaną wrzucać zdjęcia nagich ofiar katastrofy smoleńskiej do internetu? Oni są w głębi duszy wrażliwi i dobrzy, tylko my ich niepotrzebnie denerwujemy.
Ale przyjaźń z „bratnim narodem” (cytat, niestety, z listu biskupów) to z punktu widzenia PO argument niejedyny. Po co w ogóle pamiętać mamy o jakimś Frankowskim czy Chmielowskim? 18-latkowi Chmielowskiemu rosyjski granat urwał przecież nogę na jego własne życzenie. Po co szarżował konno przed linią rosyjskiego ostrzału? Żeby ratować kolegów, odzyskując łączność z dowódcą? Nie mógł, jak lansowana dziś w mediach celebrytka oświadczyć, że jak będzie wojna, to spieprza pierwszy?
Tacy jak on to właśnie ci, przez których zatroskany Donald Tusk doszedł do wniosku, że „polskość to nienormalność”. A Janusz Palikot ogłosił, że powinniśmy się polskości wyrzec.
A może uczcić brata Alberta razem z Wieszatielem?
W walce rządu PO z powstaniem styczniowym tkwi pewna niedogodność. Pechowo dla niej wspomniany 18-latek z urwaną przez Rosjan nogą wyszedł na ludzi. Adam Chmielowski został wybitnym malarzem, a później bratem Albertem, świętym kanonizowanym przez Jana Pawła II. Ten przypominał często jego powstańcze zasługi. Mówił: „Postać brata Alberta musi być stale przypominana, rozumiana od nowa, stale zgłębiana, nosi w sobie bowiem takie bogactwo, któremu trzeba ciągle stwarzać nowe warunki promieniowania”.
Palikotowi w to graj. Ale dla PO walka ze świętym może być mniej wygodna. Z jej punktu widzenia zapewne najlepsze byłoby uczczenie brata Alberta, ale w duchu pojednania, razem z jakimś rosyjskim bohaterem tamtych walk. Może z Michałem Murawiowem, zwanym Wieszatielem? Byłby wilk syty i owca cała. A Palikot miałby okazję ponarzekać na klerykalizm PO i wyjaśnić, że jego partia jest tylko za Wieszatielem.
Traugutt – nie, Basen Narodowy – tak
Czy przesadzam, przypisując podobne motywy przeciwnikom Roku Powstania Styczniowego?
Oficjalnie posłowie PO uzasadniali swą decyzję tym, że Senat uchwalił już coś na ten sam temat. Ale przy okazji dyskusji w senacie Kazimierz Kutz (kiedyś w PO, dziś wspierający Ruch Palikota) powiedział bez wykrętów w wywiadzie dla portalu Tomasza Lisa: „Po Euro mieliśmy eksplozję pozytywnego patriotyzmu. Wszyscy cieszyli się z mistrzostw, doceniali sukcesy Polski. W ten sposób PiS się przedawniło, dlatego tak zażarcie walczą o powrót ich wersji patriotyzmu”.
I wszystko jasne: patriotyzm Traugutta, Piłsudskiego, Dmowskiego, Pileckiego, Jana Pawła II zastąpić mamy patriotyzmem czcicieli basenu narodowego



zawartość zablokowana

Autor: Piotr Lisiewicz


Pozostało 50% treści.

Chcesz przeczytać artykuł do końca? Wyślij SMS i wprowadź kod lub wykup prenumeratę i zaloguj się.

Dostęp do artykułu
wyślij sms o treści GP1 na numer 7155
koszt 1 zł (1,23 zł brutto)
Prenumerata
Mam dostęp
zaloguj się