Wsparcie dla mediów Strefy Wolnego Słowa jest niezmiernie ważne! Razem ratujmy niezależne media! Wspieram TERAZ » x

O sędzi, który chciał się wylansować

Dodano: 12/01/2013 - Numer 409 - 12.01.2013
SĄDOWNICTWO \ TULEYA NA TROPIE Nocne przesłuchania w sprawie dr. Mirosława G., które sędzia Igor Tuleya określił mianem metod stalinowskich, w istocie były wyrazem humanitaryzmu organów ścigania. Szokujące? Owszem. Jednak prawdziwe. Cezary Gmyz Sędzia Tuleya zapewne nie protestowałby, gdyby prokurator wydał nakaz zatrzymania, a funkcjonariusze przyszliby po podejrzewanych o świcie. Następnie po upływie doby spędzonej w celi zostaliby oni przesłuchani. Wszystko w zgodzie z prawem. Taka metoda jest dość często stosowana, by, jak to się mówi w żargonie prokuratorskim, zmiękczyć opornych. Nigdy żaden sąd w Polsce przeciw temu nie protestował. Zgodnie ze starą rzymską zasadą „nullum crimen sine iure”, którą zazwyczaj się tłumaczy: „co nie jest zabronione, jest dozwolone”. Oburzeni zwolennicy
     

13%
pozostało do przeczytania: 87%

Artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

SUBSKRYBUJ aby mieć dostęp do wszystkich tekstów gpcodziennie.pl

Masz już subskrypcję? Zaloguj się

* Masz pytania odnośnie subskrypcji? Napisz do nas prenumerata@gpcodziennie.pl

W tym numerze