Rządy PO jak choroba nowotworowa

Na II Walnym Zebraniu Delegatów Regionu Gdańskiego NSZZ „Solidarność” w 1989 r., gdy kandydowałem do władz krajowych Związku, powiedziałem: „Solidarność nigdy nie była celem samym w sobie. Zawsze chodziło o Polskę”. Dwadzieścia trzy lata później, 25 stycznia 2013 r., kiedy wystąpiłem przed podobnym gremium, choć już w zupełnie nowej roli – jako poseł i polityk nieaspirujący do funkcji związkowych – miałem poczucie, że ciągle chodzi o to samo, a sytuacja jest równie trudna. Podczas wystąpienia mówiłem: Pozdrawiam wszystkich przyjaciół, bo tylko tacy są na tej sali. To wspaniałe uczucie, kiedy człowiek wie, że nie jest sam. Kiedy widzi wokół siebie tak wielu ludzi myślących podobnie jak on. To dlatego jesteśmy tutaj razem. To dlatego kochamy Solidarność. Serce rośnie, gdy patrzę na Was, gdy
     

12%
pozostało do przeczytania: 88%

Artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

SUBSKRYBUJ aby mieć dostęp do wszystkich tekstów gpcodziennie.pl

Masz już subskrypcję? Zaloguj się

* Masz pytania odnośnie subskrypcji? Napisz do nas prenumerata@gpcodziennie.pl

W tym numerze