Grodzka się nie przebrała

BAL ŻYWYCH TRUPÓW

Halloween, ten importowany rytuał, szczególnie upodobali sobie polityczni zombie, czyli „żywe trupy polityczne”. Poprzebierali się w straszne stroje i straszyli się nawzajem. W dniu święta wydrążonej dyni w mrocznej i coraz bardziej opustoszałej siedzibie partyjnej przy ul. Rozbrat w Warszawie bawili się na smutno towarzysze z SLD. Napieralski z Millerem przy okrągłym stoliku wywoływali Dyducha. Później Edwarda Gierka. Zaklęcia podziałały. Duchy się pojawiły i zaczęły gadać. O przyszłości postkomunistów. A raczej o jej braku. A w nieodległej siedzibie Ruchu Palikota ze swoimi 40 posłami zombie świętował sam lider. Ze swoim świńskim łbem i sztucznym penisem w ręku wcale nie musiał się przebierać. Reszta się przebrała. A to za wampira, a to za wilkołaka. Kilku wystąpiło w strojach trupów.
     

90%
pozostało do przeczytania: 10%

Artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

Kup subskrypcję, aby mieć dostęp do wszystkich tekstów gpcodziennie.pl

Masz już subskrypcję? Zaloguj się

* Masz pytania odnośnie subskrypcji? Napisz do nas prenumerata@gpcodziennie.pl

W tym numerze