Karaiby w jazzie

FESTIWAL JAZZTOPAD

„Stary, to tak jakby Ronald Reagan przyjechał do Wrocławia...” – tak zapowiadał koncert Sonnego Rollinsa prezydent Wrocławia Rafał Dutkiewicz. I rzeczywiście. To, co wydarzyło się tego pogodnego, niedzielnego wieczoru we Wrocławiu, ma posmak niezwykłości... Przecież Sonny Rollins to człowiek, którego nazwisko wymieniamy jednym tchem obok Charliego Parkera, Milesa Davisa i Theloniousa Monka. A przecież tamtych już nie ma. A on ciągle jest i gra. I to jak!!! Można mu pozazdrościć, że mimo swoich osiemdziesięciu jeden lat posiada tyle energii i wigoru. A kiedy zagrał balladę „My One And Only Love”, to przypomniały mi się moje stare winylowe płyty, magnetofon ZK 140 i dziesiątki godzin spędzonych na przepisywaniu ze słuchu jego solówek instrumentalnych na nuty i ich analizie. Nie ma chyba na
     

36%
pozostało do przeczytania: 64%

Artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

Kup subskrypcję, aby mieć dostęp do wszystkich tekstów gpcodziennie.pl

Masz już subskrypcję? Zaloguj się

* Masz pytania odnośnie subskrypcji? Napisz do nas prenumerata@gpcodziennie.pl

W tym numerze