Informacje sportowe

Numer 528 - 06.06.2013Sport

REPREZENTACJA DOBRA POSTAWA MŁODZIEŻY W SPOTKANIU Z LIECHTENSTEINEM JEDYNYM POZYTYWEM PRZED PIĄTKOWYM MECZEM Z MOŁDAWIĄ
Fornalika mecz o posadę
Towarzyskie mecze reprezentacji Polski, szczególnie te ze słabszymi rywalami, to raczej mocno niestrawne dania. Nie inaczej odebrany został mecz z Liechtensteinem. Polska wygrała 2:0, ale ten wynik wcale nie nastraja optymistycznie przed piątkowym meczem eliminacji mistrzostw świata
z Mołdawią.
Artur Szczepanik
Już od marcowej porażki z Ukrainą wiadomo, że strata punktów w Kiszyniowie będzie kosztowała selekcjonera utratę posady. Waldemar Fornalik wolał więc dmuchać na zimne i w Krakowie oszczędzał swoich najlepszych zawodników. Po meczu wszyscy zachwycali się zwłaszcza dwójką debiutantów – Bartoszem Bereszyńskim i Piotrem Zielińskim.
Zieliński, debiutant z Serie A nie miał łatwego zadania. Kilka dobrych spotkań nastolatka spowodowało, że polskie media zaczęły widzieć w nim „dziesiątkę” – piłkarza, jakiego w naszej kadrze nie było od lat, następcę obrażonego na Fornalika Ludovica Obraniaka, człowieka, który będzie umiał zagrywać dobre piłki Lewandowskiemu.
Po meczu gwiazdor Borussii Dortmund, który wczoraj poinformował o chęci zmiany klubu już latem, chwalił nastolatka z Udine. – Trudno powiedzieć, czy między mną a Robertem jest chemia, bo jeszcze nigdy razem nie graliśmy. Ale po meczu z Liechtensteinem podszedł do mnie i powiedział, że lubi takie piłki, jakie dawałem. Może to dobrze zafunkcjonuje w Kiszyniowie? – zastanawiał się Zieliński, który przyznał, że debiutancka trema szybko go opuściła.
Drugim odkryciem meczu na stadionie Cracovii był legionista, prawy obrońca Bartosz Bereszyński. Jego debiut w kadrze udowodnił, że słusznie uważany jest za następcę Łukasza Piszczka. – Cieszę się, że my, młodzi, wchodzimy do zespołu bez kompleksów i staramy się wykorzystać swoje szanse. Jeśli otrzymuję okazję gry nawet przez 45 minut, to chcę się zaprezentować z jak najlepszej strony. Takie spotkanie pomaga w zgraniu, to szansa dla zawodników, którzy wcześniej takich szans nie dostawali lub pokończyli rozgrywki w ligach zagranicznych. Mam nadzieję, że to zaprocentuje w piątek – powiedział dziennikarzom Bereszyński.
Najbardziej obleganym przez media zawodnikiem był jednak Jerzy Dudek. To w dużej mierze właśnie dla niego zorganizowano wtorkowy mecz. Były bramkarz Liverpoolu i Realu Madryt oficjalnie zakończył karierę i dołączył do PZPN-owskiego Klubu Wybitnego Reprezentanta. – Każdy mecz w reprezentacji, hymn, szaliki w górze to dla mnie wielkie wzruszenie. Długo nie grałem, ale kibice trochę mi pomogli. Nie obawiałem się o ewentualne błędy. Najważniejsza była koncentracja. Ale presja była. Stracić bramkę z Brazylią to nie wstyd, ale z Liechtensteinem?
To nie byłoby dobrze – żartował po meczu piłkarz, który od dwóch lat częściej niż z piłką trenuje z kijem golfowym.
Kadra dziś bladym świtem odleci do Kiszyniowa, gdzie wieczorem będzie trenowała na stadionie Zimbru



zawartość zablokowana

Pozostało 51% treści.

Chcesz przeczytać artykuł do końca? Wyślij SMS i wprowadź kod lub wykup prenumeratę i zaloguj się.

Dostęp do artykułu
wyślij sms o treści GP1 na numer 7155
koszt 1 zł (1,23 zł brutto)
Prenumerata
Mam dostęp
zaloguj się




reklama









#DziękujeMyZaOdwagę
reklama