Pasożyty i elity

PEŁNYM GŁOSEM

Pożar w głowach rozprzestrzenił się na zewnątrz. 11 listopada zapłonęły ulice Warszawy. Nic dziwnego, że w polskich mediach zaroiło się od rozmaitych debat – kto bił więcej, kto miał prawo bić, dlaczego ludzie, którzy udają wojsko Napoleona, to naziści, kto był po czyjej stronie. Tymczasem bezdyskusyjna powinna być prawda, że organizatorzy zarówno Marszu Niepodległości, jak i wiecu Kolorowej Niepodległej są w pewnym zakresie odpowiedzialni za działania skrajnych grup, których nie zdołali opanować i które dokonywały aktów przemocy. Osobnym problemem jest udział po obu stronach organizacji odwołujących się do szczególnie parszywych ideologii. Złe i dobre bojówki Najbardziej palący jest problem przemocy. Organizatorzy Marszu od razu odcięli się od chuligańskich ekscesów i napiętnowali je
     

20%
pozostało do przeczytania: 80%

Artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

Kup subskrypcję, aby mieć dostęp do wszystkich tekstów gpcodziennie.pl

Masz już subskrypcję? Zaloguj się

* Masz pytania odnośnie subskrypcji? Napisz do nas prenumerata@gpcodziennie.pl

W tym numerze