Suwerenność Polski dość tanio sprzedam

Numer 570 - 25.07.2013Publicystyka

GEOPOLITYKA TUSK WOBEC UE

W ostatnim czasie Unia Europejska podjęła kilka konkretnych decyzji dotyczących „pogłębienia integracji europejskiej” na płaszczyźnie ekonomicznej, ale też i instytucjonalnej. Dzieje się to albo przy wsparciu rządu PO-PSL, albo przy jego całkowitej bierności. Efekt zresztą jest taki sam – decyzje dotyczące także Polski zapadają w formalnej obecności jej przedstawicieli, ale owi reprezentanci nie mają na nie wpływu.
Przedstawiciele naszego kraju na forum unijnym nie zabiegają o możliwość uzyskania wpływu na decyzje dotyczące Polski. A chodzi o strategiczne ustalenia ograniczające suwerenność krajów członkowskich UE i zwiększające kompetencje Brukseli kosztem państw narodowych.
Podjęte w ostatnim czasie decyzje w zakresie instytucji państw członkowskich, kontrolując finanse publiczne danego kraju, są ważnym krokiem do uszczuplenia kompetencji naszej Najwyższej Izby Kontroli. Oczywiście nie tylko o NIK tu chodzi, ale o wszelkie krajowe organy audytu we wszystkich 28 państwach członkowskich Unii. To ważne, tym bardziej że instytucje te sprawują pieczę nad dystrybucją środków unijnych. Polska ma z tym, jak wiadomo, spory problem. Ustalenia są klarowne: krajom, które źle wykorzystują środki unijne, mogą być one na bieżąco ograniczane w ramach 7-letniej nowej perspektywy finansowej. Łatwiej też będzie Unii później te środki zablokować. Czy o to chodzi? Czy posiadanie tego typu „finansowego kija” przez państwa będące płatnikami netto UE nie jest kolejną okazją do utwierdzenia swojej dominacji w UE?
Osłabić kontrolę
Eksperci jednoznacznie oceniają, że ostatnie akty prawne UE, które formułują zadania krajowych organów kontroli, to początek minimalizowania ich znaczenia.
Co na to rząd Donalda Tuska? Przecież takie decyzje są podejmowane przy udziale władz krajów członkowskich (Rada UE i szczyty Rady Europejskiej)? Milczał czy potakiwał? Co na to ustępujący prezes Najwyższej Izby Kontroli Jacek Jezierski? Co na to kandydat PO na nowego prezesa NIK-u Krzysztof Kwiatkowski?
Skądinąd w przeszłości NIK co najmniej raz uratował rząd Tuska, już podczas kryzysu w zakresie wykorzystania środków unijnych. Sprawdzenie absorpcji środków z Funduszu Spójności za rok 2008 wykazało konieczność szybkiego zawierania kontraktów i wydatkowania pieniędzy, tak by nie stracić tych środków w latach następnych. To z kolei nakręciło efektywniejsze wydatkowanie funduszy strukturalnych w kolejnym roku, a przez to złagodziło rezultaty kryzysu gospodarczego.
Charakterystyczne, że tzw. Komitet Kontaktowy, w skład którego wchodzą szefowie najwyższych izb kontroli w państwach Starego Kontynentu oraz prezes Europejskiego Trybunału Obrachunkowego (taki euro-NIK) z siedzibą w Luksemburgu, zajął stanowisko wręcz dokładnie przeciwne niż UE. Opowiedział się bowiem za tym, by w dobie kryzysu i wyzwań stojących wobec nowego budżetu UE 2014–2020 zacieśniono współpracę między parlamentami narodowymi a narodowymi organami kontrolnymi. Ale i tak Bruksela wie lepiej od ludzi, co dla tychże ludzi ponoć lepsze.
Wrony i nagrody Tuska
Osłabienie narodowych organów kontrolnych ma, w myśl decyzji UE, dotyczyć wyłącznie strefy euro. To zresztą kolejny mocny argument, żeby do niej nie wchodzić. Jednak znając ekipę Tuska, możemy się spodziewać, że – tak jak w wypadku paktu fiskalnego i unii bankowej – rząd PO-PSL wprzęgnie Polskę w mechanizm pozbawiający ją kolejnych atrybutów suwerenności na rzecz Brukseli



zawartość zablokowana

Pozostało 50% treści.

Chcesz przeczytać artykuł do końca? Wyślij SMS i wprowadź kod lub wykup prenumeratę i zaloguj się.

Dostęp do artykułu
wyślij sms o treści GP1 na numer 7155
koszt 1 zł (1,23 zł brutto)
Prenumerata
Mam dostęp
zaloguj się