Strachy i pochlebstwa

Dodano: 18/11/2011 - Numer 60 - 19.11.2011

RUTYNOWE WYSTĄPIENIE

Premier mówił – najkrócej rzecz ujmując – tak jak zwykle. To znaczy z wielką, by nie rzec, niepotrzebnie przesadną dbałością o formę. Można dyskutować, czy nawet taka dopieszczona forma wystąpienia zagwarantuje zamierzony efekt (np. u dzisiejszych 57-latków, którzy właśnie się dowiedzieli, że przejdą na emeryturę nie za 8 lat, lecz za 10). Materia exposé była nanizana na dwa splecione ze sobą, ale bardzo zwyczajne komunikacyjne sznurki. To, co Rafał Ziemkiewicz nazwał zarządzaniem strachem, było równie często stosowane, jak to, co sam określam jako nawijanie elektoratowi makaronu na uszy. Strach i pochlebstwo – to dwie osie linii komunikacyjnej premiera. Tusk straszył kryzysem, nędzą i destabilizacją, turbulencjami, które dosięgają nawet silne gospodarki; tym, że nie wszystkie państwa
     

40%
pozostało do przeczytania: 60%

Artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

SUBSKRYBUJ aby mieć dostęp do wszystkich tekstów gpcodziennie.pl

Masz już subskrypcję? Zaloguj się

* Masz pytania odnośnie subskrypcji? Napisz do nas prenumerata@gpcodziennie.pl

W tym numerze