Media w Polsce za 10 lat

Numer 644 - 21.10.2013Publicystyka

TELEWIZJA REPUBLIKA GŁOS WOLNY, WOLNOŚĆ UBEZPIECZAJĄCY


Widzę perspektywę równowagi medialnej. Jeśli uda się znacząco rozwinąć naszą stację, to uda się również zbudować nową świadomość świata otaczającego Polaków. Możemy żyć w innym państwie, możemy zostawić dzieciom inną wizję rzeczywistości, możemy skuteczniej zerwać z komunistyczną, zbrodniczą przeszłością, jeśli zbudujemy swoje, wolne media.

Piotr Barełkowski
Zabawa w Wernyhorę bywa niezwykle ryzykowna, ale tym razem postanowiłem zerwać z asekuranctwem i polegając na swoim doświadczeniu oraz bieżącej obserwacji mechanizmów działających na rynku medialnym w Polsce, przedstawić Państwu prawdopodobną wizję przyszłości. Każdego konserwatystę cieszy dziś rozwijający się pluralizm na rynku prasowym. Obok tytułów tradycyjnie związanych z elitą III RP lub wprost wywodzących się z PRL u, jak „Polityka”, „Newsweek” i „Gazeta Wyborcza”, silną pozycję utrzymują media niepodległościowe, jak „Gazeta Polska”, „Gazeta Polska Codziennie”, „Do Rzeczy” i finansowane przez SKOK „wSieci”.
Bez kapitału ani rusz
Łączny nakład tych tytułów, jeśli dodać do tego pisma katolickie, takie jak „Niedziela” i „Gość Niedzielny”, w stosunku do nakładu pism głównego nurtu, odzwierciedla ostatni podział w naszym społeczeństwie na zwolenników PO i PiS u. To stabilny fundament dla rozwoju nowej, konserwatywnej prasy, ale nie tylko. Sukces tygodnika Pawła Lisickiego oraz wydawnictw pod kierownictwem Tomasza Sakiewicza ośmielił twórców mediów elektronicznych.
Od kilku lat istnieje na rynku Radio Wnet, które jednak mimo ciekawej formuły i wybitnej grupy autorów nie trafiło do szerokich rzesz odbiorców. Powód jest jedyny i zasadniczy. Na media elektroniczne potrzeba znacznie więcej środków inwestycyjnych. O ile niezły tygodnik ogólnopolski można uruchomić z pomocą kredytu kupieckiego i ok. 2 mln zł, to doprowadzenie do samowystarczalności radia o szerokim zasięgu lub telewizji kosztuje przynajmniej trzy do pięciu razy tyle. To poważna bariera dla polskich mediów niemających umocowania w kapitale zagranicznym ani państwowym, a jak wiadomo, polscy przedsiębiorcy mają skromne środki na inwestycje. Na dodatek bycie znaczącym udziałowcem mediów niezależnych to często „pocałunek śmierci” dla biznesmena starającego się o kontrakty publiczne. Większość inwestorów wyznaje zasadę „tisze jedziesz, dalsze budiesz”. To postawa mało patriotyczna, ale zrozumiała, gdyż w swojej praktyce biznesowej spotkałem się nieraz z gorszym traktowaniem zwolenników IV RP…
Ograniczamy skalę kłamstwa
Co zatem oznacza pojawienie się na rynku telewizji Republika? Otóż jest to swoisty przełom. Dzięki determinacji założycieli stacji (Anity Gargas, Cezarego Gmyza, Katarzyny Gójskiej-Hejke, Tomasza Terlikowskiego, Ewy Stankiewicz, Tomasza Sakiewicza, Bronisława Wildsteina, Rafała Ziemkiewicza i mojej) oraz kilkudziesięciu inwestorów (często inwestujących kilkadziesiąt, a rzadziej paręset tysięcy złotych) uruchomiliśmy naszą telewizję



zawartość zablokowana

Autor: Piotr Barełkowski


Pozostało 51% treści.

Chcesz przeczytać artykuł do końca? Wyślij SMS i wprowadź kod lub wykup prenumeratę i zaloguj się.

Dostęp do artykułu
wyślij sms o treści GP1 na numer 7155
koszt 1 zł (1,23 zł brutto)
Prenumerata
Mam dostęp
zaloguj się




reklama









#DziękujeMyZaOdwagę
reklama