Alkofobia III RP

Piotr Lisiewicz III RP to kraj, w którym politykowi wolno zdradzić ojczyznę, a nawet przez lata uparcie działać na jej szkodę. Ot, normalna gra interesów. Nie wolno mu natomiast w mieszkaniu czy knajpie się upić. Kto się upije, jest skompromitowany bardziej niż autor stanu wojennego. Tak to jest w lubującym się w donosach alkofobicznym Ubekistanie. A w niepodległej Polsce? Bolesław Wieniawa-Długoszowski, adiutant Piłsudskiego, wizytował starogardzki pułk szwoleżerów. Po zakrapianym bankiecie zwiedzał rynek. Tak się pechowo złożyło, że drogą tranzytową Berlin–Królewiec jechał akurat niemiecki mercedes. Wiedziony patriotycznymi uczuciami generał postanowił zatrzymać samochód, a gdy ten nie stanął, oddał kilka strzałów. Wybuchła gigantyczna awantura. Ambasador niemiecki złożył protest, na 
     

65%
pozostało do przeczytania: 35%

Artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

SUBSKRYBUJ aby mieć dostęp do wszystkich tekstów gpcodziennie.pl

Masz już subskrypcję? Zaloguj się

* Masz pytania odnośnie subskrypcji? Napisz do nas prenumerata@gpcodziennie.pl

W tym numerze