List otwarty do ministra kultury i dziedzictwa narodowego Rzeczypospolitej Polskiej

Numer 719 - 23.01.2014Publicystyka

POLITYKA I KULTURA WS. WYPOWIEDZI BOGDANA ZDROJEWSKIEGO

Wypowiedzi Bogdana Zdrojewskiego dotyczące filmu „Smoleńsk” budzą niepokój co do intencji ministra. Jedną z możliwych interpretacji jest odczytanie ich jako próby wywarcia nacisku na instytucję, która będzie decydowała o ewentualnym dofinansowaniu tej produkcji. Niżej publikujemy list otwarty producenta filmu Macieja Pawlickiego w tej sprawie.
Szanowny Panie Ministrze,
ze zdumieniem przeczytałem dziś w dzienniku „Rzeczpospolita” Pana wypowiedź na temat filmu fabularnego „Smoleńsk” w reżyserii Antoniego Krauze, którego mam honor być producentem.
Jak Pan Minister wie, niemal wszystkie polskie filmy fabularne i znaczna część filmów dokumentalnych są współfinansowane ze środków publicznych, rozdzielanych przez Polski Instytut Sztuki Filmowej. Pan Minister jednak, z wysokości swego urzędu, zechciał starania twórców o dofinansowanie na produkcję filmu „Smoleńsk” ocenić jako „problem”:
„Problem polega na czym innym. Antoni Krauze podkreślał, że nie będzie zwracał się o środki publiczne, bo chce zrobić film kompletnie niezależny, pozostający w dużej odległości od narracji oficjalnej czy publicznej. Muszę powiedzieć, że nabrałem jeszcze większego szacunku dla tego wysiłku. Okazało się jednak, że z tego zamiaru nic nie wyszło”.
Ostatnie zdanie nie jest prawdziwe. Zbiórka trwa (www.fundacjasmolensk2010.pl), przynosi bardzo realne efekty, umożliwiła rozpoczęcie produkcji i nie ma powodu, by odnosić się do niej lekceważąco i deprecjonować finansowy wysiłek oraz determinację tysięcy Polaków, faktycznych współproducentów naszego filmu, którzy – na skalę absolutnie niespotykaną w dziejach polskiej kinematografii – zaangażowali się, by film powstał.
Władza i twórcy
Z wypowiedzi Pana Ministra wyłania się jednak niebywała sugestia, że filmy, które ubiegają się o dotację publiczną, muszą być zgodne z „narracją oficjalną”. A te, które chcą być „kompletnie niezależne”, nie powinny tego robić.
Czy aby ten – wierzę, że nieprzemyślany – komentarz Pana Ministra nie jest wezwaniem do tworzenia drugiego obiegu, bo tylko on może być niezależny od punktu widzenia aktualnej władzy? Czyżby Pan Minister otwarcie przyznawał, że władza nie pozwoli na powstawanie narracji niezgodnych z jej wolą? Panie Ministrze, przechodzą ciarki po plecach, mróz po kościach. Przecież taka sugestia – wierzę, że niezamierzona – przypomina najgorsze czasy komunistycznej polityki propagandowej, która kaganiec cenzury nakładała nie tylko gotowym dziełom, lecz także scenariuszom, a nawet samym pomysłom. W wolnej Rzeczypospolitej ustawodawca, na wniosek środowiska polskich filmowców, powołał Polski Instytut Sztuki Filmowej, którego zadaniem jest wspieranie produkcji polskich filmów. A przede wszystkim wspieranie polskich filmów mówiących o najważniejszych dla narodu sprawach. Zwłaszcza filmów najwybitniejszych twórców polskiego kina.
Katastrofa smoleńska jest najważniejszą polską tragedią od czasu II wojny światowej, a zjawisko nazwane „katastrofą posmoleńską”, czyli bezprecedensowy podział Polaków na dwa oddalające się od siebie obozy, jest zjawiskiem groźnym dla tożsamości, bytu i przyszłości polskiego narodu.
Ustawową zasadą istnienia Polskiego Instytutu Sztuki Filmowej jest zapewnienie swobody twórczej, a więc niezależność od bieżącej władzy, od jej humorów i bieżących interesów politycznych. Czy przytoczoną powyżej wypowiedzią sugeruje Pan Minister, że ta konstytutywna zasada Polskiego Instytutu Sztuki Filmowej powinna ulec zmianie?
Władza i tematy bolesne
Mówi Pan Minister: „Sugestia zamachu odbiera filmowi podstawowy atut”



zawartość zablokowana

Autor: Maciej Pawlicki


Pozostało 50% treści.

Chcesz przeczytać artykuł do końca? Wyślij SMS i wprowadź kod lub wykup prenumeratę i zaloguj się.

Dostęp do artykułu
wyślij sms o treści GP1 na numer 7155
koszt 1 zł (1,23 zł brutto)
Prenumerata
Mam dostęp
zaloguj się




reklama









#DziękujeMyZaOdwagę
reklama