Wsparcie dla mediów Strefy Wolnego Słowa jest niezmiernie ważne! Razem ratujmy niezależne media! Wspieram TERAZ » x

A bramy piekielne go nie przemogą

Dodano: 25/04/2014 - Numer 797 - 25.04.2014
Z miejscem, wokół którego zaledwie za dwa dni zgromadzą się miliony ludzi, wiąże się naprawdę niezwykła historia. Jak przystało na wzgórze, które wybrała sobie Opoka. Ta sama, na której Chrystus postanowił zbudować Kościół. Starożytna Jerozolima w 70 lat po narodzinach Chrystusa – rzymska aneksja, krwawy reżim, terror najeźdźcy, brak wolności wyznania. Historyk Józef Flawiusz podaje, że w latach 69–70 rzymscy okupanci mordowali tutaj dziennie… ok. 500 Żydów. Wyroki wykonywano na odseparowanym wzgórzu, możliwie blisko miasta, tak aby widzieli to ludzie i zanim się zdecydują zasilić szeregi nowo powstającej sekty, dobrze się zastanowili… Na to miejsce wybrano Kalwarię. Gdy wiara pierwszych chrześcijan dotarła do Wiecznego Miasta, cesarz stanął przed wyborem: które z rzymskich wzgórz uczynić tutejszą Kalwarią. Gdzie dokonywać wyroków na zbuntowanych wobec pogańskiej religii politeistycznej. Na rozszerzającej się z każdym dniem grupie wierzących, że ich Nauczyciel rzeczywiście zmartwychwstał. Wybór nie był prosty. Zgodnie z tradycją pochówku takie wzgórze nie mogło znajdować się w granicach miasta. Wybrano więc to, które mieściło się wówczas tuż za jego murami, na przedmieściach Rzymu: wzgórze nosiło nazwę Vatica (Watykan). To w położonym na jego zboczach cyrku Nerona zamordowano jednego z najważniejszych z owej społeczności zbuntowanych. Oni sami nazywali Go następcą swojego Nauczyciela. Miał pochodzić z galilejskiej Betsaidy. Ponoć kiedyś nazywał się Szymon. Teraz jednak wołali na niego Kefas. Tłumacząc z aramejskiego na łacinę: Petrus, to jest Piotr. Północna flanka cyrku, w którym Go ukrzyżowali, przebiegała dokładnie tutaj. Gdyby ją dziś odtworzyć, opierałaby się na lewej nawie bazyliki nazwanej Jego imieniem. To tutaj też znaleziono Jego szczątki. Szczątki Rybaka, który stał się pierwszym z dwunastu. Tym, na którym jako na opoce Jego Nauczyciel postanowił wybudować Kościół. Jak trafny był to wybór, niech świadczy fakt, że świątynia stoi do dziś, a ówczesna „sekta” liczy dziś ponad 2 mld wyznawców. Znalezienie szczątków wcale nie było takie proste. Watykańskie wzgórze z czasem zdążyło przeistoczyć się w wielkie cmentarzysko. Kolejne nagrobki wyrastały jak grzyby po deszczu. Grobów było tak wiele, że w pewnym momencie znalazły się na terenach podupadłego już cyrku Nerona. Częściowo uprzątnął je dopiero cesarz Heliogabar, który w przypływie fanaberii zażyczył sobie urządzenia na ruinach bieżni cyrku wyścigów… słoni zaprzęgniętych w rydwany. Jak podają archeolodzy, Jego nagrobek wcale nie był okazały. Wręcz przeciwnie. Ginął w sąsiedztwie często rozbudowanych grobowców bogatych Rzymian. Ale to był Jego nagrobek. Około 60-letniego mężczyzny mierzącego nieco ponad 165 cm, cechującego się barczystą, przysadzistą sylwetką. Rybaka z Galilei – św. Piotra. Gdy nawrócony cesarz Konstantyn uznał, że w miejscu męczeńskiej śmierci Księcia Apostołów musi powstać kościół pod Jego wezwaniem, zarządził prace projektowe. Prace, które dziś moglibyśmy porównać do budowy stacji kosmicznej w centrum Warszawy. Na wielkim necropolis, gdzie spoczywały ciała tysięcy Rzymian, cesarz zarządził wielką rekonstrukcję. Wysokość zboczy wzgórza podniesiono o 8 m, nasypano 40 tys. m sześc. piachu, jednocześnie spłaszczając jego wierzchołek. Prace wykonywano w miejscu dla większości Rzymian nietykalnym – na świętej ziemi pochowanych tu przodków. A wszystko dla jednego człowieka. W dodatku pochodzącego z owej mniejszościowej „sekty”, którą do niedawna publicznie wyszydzano, wyśmiewano i prześladowano. Jakiej odwagi oraz pokładów wiary wymagało więc podjęcie takiej decyzji, którą podjął wówczas Konstantyn (notabene dla prawosławia dziś również święty)? Śmiem twierdzić, że wywierana przez lewacko-ateistyczne środowiska presja na najbardziej zagorzałych wielbicieli Prawdy czasów obecnych nie umywa się nawet do tej, która dotknęła cesarza. I gdy dziś patrzymy na miliony pielgrzymów gromadzących się na placu św. Piotra, modlących się co dzień w Bazylice Księcia Apostołów, żegnających kolejnych Jego następców, uczestniczących w celebrze wyświęcania ich na ołtarze… Tu chyba nie trzeba już pisać zakończenia. Niesamowita historia zbawienia jest najbardziej fascynującą z możliwych. Nie ma lepszej.
     

Artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

SUBSKRYBUJ aby mieć dostęp do wszystkich tekstów gpcodziennie.pl

Masz już subskrypcję? Zaloguj się

* Masz pytania odnośnie subskrypcji? Napisz do nas prenumerata@gpcodziennie.pl

W tym numerze