Wsparcie dla mediów Strefy Wolnego Słowa jest niezmiernie ważne! Razem ratujmy niezależne media! Wspieram TERAZ » x

Obywatele głosu nie mają

Dodano: 09/05/2014 - Numer 807 - 09.05.2014
fot.Filip Błażejowski/Gazeta Polska
fot.Filip Błażejowski/Gazeta Polska
POLITYKA \ Budżet partycypacyjny w Warszawie miał doprowadzić do tego, że to warszawiacy wreszcie decydowaliby, na co przekazać część pieniędzy z kasy stolicy. Niestety urzędnicy w kierowanym przez PO urzędzie postanowili ocenzurować listę wniosków i wykreślili z niej projekt pt. „Pomnik śp. Lecha i Marii Kaczyńskich”. – Żaden z pomysłów, który nie jest po myśli PO i Hanny Gronkiewicz-Waltz, nie ma szans realizacji. Platforma uczyniła ideę budżetu partycypacyjnego bezsensowną – mówi nam Maciej Wąsik, stołeczny radny PiS-u. Idea budżetu partycypacyjnego narodziła się 25 lat temu w Porto Alegre w Brazylii. Zakłada ona, że mieszkańcy wraz z władzami współdecydują, na co wydać część środków miejskiego budżetu. W pierwszym etapie obywatele zgłaszają propozycje zadań, które chcieliby wykonać na terenie swojej dzielnicy lub miasta, a następnie wszystkie propozycje są poddane pod głosowanie. W ubiegłym roku władze Warszawy postanowiły, że budżet na 2015 r. będzie uwzględniał zdanie mieszkańców stolicy. W sumie mają zdecydować oni o tym, na co wydać 26 mln zł. Po raz kolejny okazało się jednak, że warszawscy urzędnicy nie są w stanie wznieść się ponad polityczne podziały i wykreślili z listy projektów ideę obywatelską zakładającą budowę „pamiątki”, mającej uczcić Lecha i Marię Kaczyńskich. Na pomysł wpadła grupa mieszkańców dzielnicy Śródmieście. – Miałby to być niewielki obiekt małej architektury. Z taką inicjatywą wyszła grupa ludzi, którym bardzo bliskie jest dziedzictwo Lecha Kaczyńskiego – mówi „Codziennej” Marcin Krawczyk, działacz PiS-u oraz członek śródmiejskiego zespołu ds. budżetu partycypacyjnego. Projekt został jednak zweryfikowany negatywnie, dlatego że jakoby narusza regulamin stanowienia budżetu partycypacyjnego. Zdaniem urzędników budowanie pomników nie leży w kompetencji władz dzielnicy, dlatego też nie może być przedmiotem konkursu. Problem jednak w tym, że obywatelski projekt nie zakłada budowy pomnika, ale jedynie „pamiątki”. – Opinie prawne jednoznacznie rozróżniają pomniki i pamiątki. Podkreślają również, że w wypadku każdego projektu decyzja powinna być podejmowana indywidualnie. Nie wiadomo jednak, kto miałby ją podjąć – mówi nam Marcin Krawczyk. Urzędnicy śródmiejskiego urzędu byli wczoraj dla nas nieosiągalni. Podobnie jak rzecznik prasowy Śródmieścia, który w dniu, kiedy wybuchła afera, postanowił wziąć krótki urlop. Lokalni politycy PiS-u jednoznacznie oceniają zachowanie urzędników. – PO i Hanna Gronkiewicz-Waltz jak diabeł święconej wody boją się pamięci o prezydencie Lechu Kaczyńskim. To tylko kolejny przejaw tego strachu – mówi nam Paweł Szefernaker, radny PiS-u w dzielnicy Śródmieście. – Ta decyzja urzędników ma charakter czysto polityczny. Wniosek spełnia kryteria merytoryczne – podkreśla radny. Takiego samego zdania jest Maciej Wąsik. – Ci ludzie są tak małostkowi i mali, że nigdy nie dopuszczą do tego, aby w jakikolwiek sposób upamiętnić Lecha Kaczyńskiego, prezydenta Polski i Warszawy – podkreśla Wąsik.
     

Artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

SUBSKRYBUJ aby mieć dostęp do wszystkich tekstów gpcodziennie.pl

Masz już subskrypcję? Zaloguj się

* Masz pytania odnośnie subskrypcji? Napisz do nas prenumerata@gpcodziennie.pl

W tym numerze