Marcinkiewicz z wazeliny

PODLIZUJE SIĘ RZĄDOWI

Mało kto pamięta, kim jest Kazimierz Marcinkiewicz. To ten, który swego czasu był nawet premierem w rządzie PiS-u i podobno nieźle się zapowiadał, bo tańczył na studniówkach i krzyczał „Yes, yes, yes”. Potem pojechał do Londynu. Od tego czasu znamy go jako podstarzałego bawi-damka – rozwodnika, którego wyśmiewały tabloidy. No cóż, nie każdy może się pięknie zestarzeć. I byłoby wszystko spoko, ale Kazek (jak nazywają go nieliczni znajomi) postanowił skomentować bieżącą politykę. Posiedział, podumał i ogłosił, że „partie opozycyjne nie dorosły do czasów, w których żyjemy. Są bezużyteczne. Są jak dzieci bawiące się w swojej piaskownicy. W tej sytuacji możemy liczyć tylko na rząd”. Oj tam! Panie Kazku, w „Codziennej” liczymy też na Pana. Niechże dostarcza nam Pan więcej błyskotliwych analiz.
     

89%
pozostało do przeczytania: 11%

Artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

SUBSKRYBUJ aby mieć dostęp do wszystkich tekstów gpcodziennie.pl

Masz już subskrypcję? Zaloguj się

* Masz pytania odnośnie subskrypcji? Napisz do nas prenumerata@gpcodziennie.pl

W tym numerze