Wsparcie dla mediów Strefy Wolnego Słowa jest niezmiernie ważne! Razem ratujmy niezależne media! Wspieram TERAZ » x

Zatrzymać inwazję obcych na Polskę

Dodano: 15/05/2014 - Numer 812 - 15.05.2014
fot.Krzysztof Sitkowski/ Gazeta Polska
fot.Krzysztof Sitkowski/ Gazeta Polska
Polska jest narażona na inwazję wielu obcych gatunków roślin i zwierząt, które często z powodu chęci zysku lub po prostu bezmyślności człowieka są przenoszone z innych regionów geograficznych. – Musimy stale mieć się na baczności, bo obce gatunki mogą zagrozić naszej rodzimej faunie i florze, a także gospodarce – mówi „Codziennej” dr Wojciech Solarz z Zakładu Ochrony Ekosystemów Instytutu Ochrony Przyrody PAN-u. Inwazje gatunków biologicznie obcych danej strefie to jeden z większych problemów światowej przyrody, który nasila się wraz z postępującą globalizacją i rozwojem cywilizacyjnym. Problem jest na tyle istotny, że staje się przedmiotem regulacji rządów i państw. W Polsce w 2011 r. minister środowiska w rozporządzeniu ustalił listę gatunków roślin i zwierząt, które w wypadku uwolnienia do środowiska stanowią dla niego śmiertelne zagrożenie. Na cenzurowanym znajdują się 52 gatunki ssaków, ptaków, gadów, płazów, ryb, owadów i roślin. To swoiste niechlubne „wyróżnienie” skutkuje tym, że aby hodować te gatunki, potrzebne jest zezwolenie organów ochrony środowiska. Obecnie ministerstwo przygotowuje nowelizację rozporządzenia. – Kilka gatunków należałoby wykreślić z listy, a co najmniej kilka do niej dopisać – mówi nam dr Wojciech Solarz z Instytutu Ochrony Przyrody. Jako przykład podaje biedronkę azjatycką. Gatunek ten rozpowszechnił się w Polsce tak bardzo, że jego przedstawiciele mieszkają praktycznie w każdym gospodarstwie domowym. Do Europy biedronka azjatycka została sprowadzona w latach 60. na terenie Ukrainy. Rozprowadzana była przez prywatne firmy do walki z mszycami, które są groźnym szkodnikiem upraw. W Polsce pojawiła się stosunkowo późno. Pierwsze jej stwierdzenie udokumentowano w 2006 r. w Poznaniu. Od tamtej pory stała się groźnym konkurentem naszych rodzimych biedronek. – Dziś wprowadzanie ograniczeń dla tego gatunku nie jest uzasadnione, bo wychodzi na to, że aby być w zgodzie z prawem, każde gospodarstwo domowe musiałoby starać się o pozwolenie na przetrzymywanie tych biedronek – podkreśla dr Wojciech Solarz. – Na liście powinny się znajdować gatunki, które są groźne dla przyrody, ale jednocześnie już są w Polsce uprawiane lub hodowane albo mogą zostać w tym celu sprowadzone w przyszłości. Ponadto, żeby wpisanie do tego rozporządzenia miało sens, zadanie ograniczenia występowania poszczególnych zwierząt czy roślin powinno być wykonalne – dodaje dr Solarz. Naukowiec podkreśla również, że na liście powinno znaleźć się kilka pominiętych dotąd gatunków. Jego zdaniem należałoby rozważyć wpisanie kilkunastu roślin, w tym np. chmielu japońskiego, świdośliw lamarackiej i kłosowej, ambrozji bylicolistnej, kilku gatunków ryb, m.in. pstrąga tęczowego, jesiotra rosyjskiego, tołpygi pstrej, amura białego oraz ssaków, w tym świni wietnamskiej. Ponadto Generalna Dyrekcja Ochrony Środowiska chce, aby na listę wpisać jenota, norkę amerykańską i muflona. Wojnę obcym gatunkom wytoczyła także Unia Europejska, która chce powstrzymać rozprzestrzenianie się inwazyjnych zwierząt i roślin. Jak wyliczyli unijni urzędnicy, skutki obecności tych zwierząt na obszarze unijnym kosztują państwa europejskie nawet 12 mld euro rocznie. Dlatego też Parlament Europejski przyjął miesiąc temu rozporządzenie o gatunkach obcych. Zakłada ono utworzenie listy zwierząt i roślin, które znajdą się na celowniku Unii. W zależności od stopnia inwazji gatunki te miałyby być albo całkowicie eliminowane, albo zostałaby wobec nich wprowadzona kontrola. Ponadto część zwierząt i roślin znalazłaby się na unijnej czarnej liście. Na terenie UE obowiązywałby zakaz handlu, hodowli i uprawy tych gatunków.
     

Artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

SUBSKRYBUJ aby mieć dostęp do wszystkich tekstów gpcodziennie.pl

Masz już subskrypcję? Zaloguj się

* Masz pytania odnośnie subskrypcji? Napisz do nas prenumerata@gpcodziennie.pl

W tym numerze