Wsparcie dla mediów Strefy Wolnego Słowa jest niezmiernie ważne! Razem ratujmy niezależne media! Wspieram TERAZ » x

Należy odsunąć komunistów od władzy – 25 lat po Tiananmen

Dodano: 04/06/2014 - Numer 829 - 04.06.2014
fot.Magdalena Piejko/Gazeta Polska
fot.Magdalena Piejko/Gazeta Polska
Bardzo ważną rolę w upadku komunizmu w Europie Środkowo-Wschodniej, w tym i w Polsce, odegrała postawa administracji prezydenta USA Ronalda Reagana. Jednak, o ile starsze pokolenia elit amerykańskich były w stanie zbudować silne Stany Zjednoczone, o tyle pokolenia będące u władzy w Waszyngtonie od lat 90. sprawiły, że USA są u stóp komunistycznego reżimu w Chinach. Mówiąc o protestach studenckich w 1989 r. w Chinach, pamiętamy zwykle o Pekinie i placu Tiananmen, ale te protesty odbywały się nie tylko w chińskiej stolicy. Pan brał udział w demonstracjach w oddalonym o prawie 2 tys. km od Pekinu mieście Chengdu w prowincji Syczuan. Jak wtedy wyglądała sytuacja poza stolicą? Tak jak w Pekinie studenci gromadzili się na placu Tiananmen, tak i w Chengdu młodzi ludzie wyszli na główny plac, zwany placem Ludowym. Była to forma poparcia dla protestujących w Pekinie i w podobny sposób to poparcie demonstrowano także w innych dużych miastach. Na rozmowy z protestującymi w Chengdu przybył ówczesny zastępca gubernatora prowincji Syczuan Han Bang-yan. Następnego dnia to on w imieniu władz prowincji wystosował telegram do Pekinu, wzywający władze centralne do negocjacji ze studentami. Można więc powiedzieć, że Syczuan był pierwszą prowincją w całych Chinach, która zażądała od rządzących krajem uznania postulatów protestujących w stolicy. Wśród samych studentów i wykładowców z Chengdu toczyły się wtedy zażarte dyskusje; byli tacy, w tym także ja, którzy uważali, że władza nie pozwoli na demokratyzację kraju. Rano 4 czerwca obudził mnie jeden ze studentów z informacją, że w Pekinie władze użyły siły wobec demonstrujących. Udaliśmy się natychmiast na plac Ludowy, do którego dostęp był już zablokowany przez policję. Udało się nam jakoś przejść przez blokadę policyjną i już przy samym placu zobaczyliśmy żołnierzy, którzy powiedzieli nam, że od 7 rano wywożą na ciężarówkach naszych kolegów studentów w nieznanym kierunku. Od 9.00 w okolicach placu gromadziło się coraz więcej studentów ze wszystkich uczelni w Chengdu. Młodzi ludzie zaczęli rzucać w wojsko kamieniami i butelkami. Żołnierze zaś coraz brutalniej bili schwytanych. Widziałem młodą parę studentów, którzy uciekali przed wojskiem. Dziewczynie jednak spadły okulary, wróciła, aby je zabrać. W tym momencie dopadli ją żołnierze. Bili aż zmarła. Wołaliśmy do wojska: „Chińczycy nie powinni walczyć przeciwko sobie”. Po kilku godzinach starć władze prowincji oficjalnie zwróciły się do Pekinu z prośbą o pomoc, twierdząc, że w Chengdu doszło do rewolty. Od tych wydarzeń minęło ćwierć wieku. Organizacje, takie jak Matki Tiananmen, apelują do władz o pamięć ofiar i o wyjaśnienie, jak doszło do masakry. Czy te żądania mają sens? Coraz bardziej uważam, że to nie ma sensu. Komunistyczna Partia Chin (KPCh) co chwila przeprasza za jakieś zbrodnie i popełnia je ponownie. Na przykład w okresie Rewolucji Kulturalnej (w latach 1966–1973) zginęło śmiercią nienaturalną 7,7 mln ludzi. Później partia twierdziła, że zadośćuczyni tym wypaczeniom. Jednak nawet jeśli partia uzna, że ktoś popełnił błąd i za to przeprasza, to do niczego to nie prowadzi. Historia Komunistycznej Partii Chin to historia masowych mordów dokonanych na niewinnych ludziach. Rozwiązanie jest tylko jedno – pozbycie się tego ugrupowania politycznego, całkowite odsunięcie go od władzy w Chinach. W 1989 r. komunizm zakończył swój żywot w Europie Środkowo-Wschodniej, lecz Chiny nadal nie są demokratyczne. Jakie warunki muszą być spełnione, aby ta wolność zawitała także do Państwa Środka? Bardzo ważną rolę w upadku komunizmu w Europie Środkowo-Wschodniej, w tym i w Polsce, odegrała postawa administracji prezydenta USA Ronalda Reagana. Jednak, o ile starsze pokolenia elit amerykańskich były w stanie zbudować silne Stany Zjednoczone, o tyle pokolenia będące u władzy w Waszyngtonie od lat 90. sprawiły, że USA są u stóp komunistycznego reżimu w Chinach. Dziś przymyka się oczy na łamanie praw człowieka, a politycy na Zachodzie co chwila mamią nas argumentami o potrzebie budowania dobrych relacji gospodarczych z Chinami. Komunistyczne Chiny wykorzystują pieniądze, które zarobiły na handlu z Zachodem, a także technologie amerykańskie, aby rozbudowywać swoją armię. KPCh infiltruje amerykańskie społeczeństwo za pomocą różnego rodzaju organizacji szpiegowskich, działających w USA pod fasadą grup studenckich, biznesowych i stowarzyszeń miast siostrzanych, a także za pomocą mediów. Wśród tych współpracujących z partią komunistyczną są także legalni imigranci z Chin, w tym naturalizowani obywatele amerykańscy. Pracownicy chińskiej ambasady i konsulatów mają za zadanie propagować uczucie nienawiśc i do Stanów Zjednoczonych wśród Amerykanów chińskiego pochodzenia. Polityka USA wobec Chin musi zostać zmieniona. Amerykański kongresman z Partii Republikańskiej Frank Wolf powiedział niedawno w czasie jednego z przesłuchań w Kongresie, że USA powinny wreszcie wyciągnąć wnioski z masakry na placu Tiananmen. „Musi okazać się, czy Stany Zjednoczone, to »jaśniejące miasto na wzgórzu«, jak chcieli nasi założyciele, które potrafi stanąć po właściwej stronie historii w najbliższych latach; czy też będzie nadal, jak to ujął Bob Dylan, odwracać głowę, udając, że po prostu nic nie widzi” – powiedział kongresman.
     

Artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

SUBSKRYBUJ aby mieć dostęp do wszystkich tekstów gpcodziennie.pl

Masz już subskrypcję? Zaloguj się

* Masz pytania odnośnie subskrypcji? Napisz do nas prenumerata@gpcodziennie.pl

W tym numerze