Wsparcie dla mediów Strefy Wolnego Słowa jest niezmiernie ważne! Razem ratujmy niezależne media! Wspieram TERAZ » x

Ekolodzy na rosyjskiej liście płac?

Dodano: 21/06/2014 - Numer 843 - 21.06.2014
Rosja robi wszystko, by powstrzymać eksploatację złóż gazu łupkowego w Europie i posługuje się w tym celu ekologami – mocne słowa sekretarza generalnego NATO Andersa Fogha Rasmussena mogą się okazać zapowiedzią kolejnego uderzenia w ekonomiczne interesy Kremla. Eksperci są zgodni: jeśli Stary Kontynent pójdzie drogą USA i zainwestuje w łupki, Gazprom może zapomnieć o energetycznym monopolu, a Rosję czeka upadek gospodarczy. Do rosyjskiego upadku jednak daleka droga, gdyż wiele państw, w tym te najbardziej liczące się w Europie: Niemcy, Francja i Wielka Brytania, dalekich jest od wspierania rewolucji łupkowej na terytoriach swoich krajów. Stosują one wiele ograniczeń i zakazów oraz skłaniają się raczej ku tezom organizacji ekologicznych, które uważają tę technikę za bardzo niebezpieczną dla środowiska naturalnego i nieopłacalną finansowo. Na nic zdaje się przykład Stanów Zjednoczonych, które w krótkim czasie uniezależniły się energetycznie dzięki gazowi z łupków i stają się liczącym się eksporterem tego surowca w świecie. Postawa europejskich mocarstw, zdaniem licznych ekspertów, jest na rękę Rosji, która obawia się utracenia dominującej pozycji na rynku energetycznym w Europie i możliwości wpływania na politykę uzależnionych od jej dostaw krajów z jej środkowo-wschodniej części. Dlatego też wystąpienie w Chatham House, jednym z ważniejszych na świecie think tanków, sekretarza generalnego Sojuszu Północnoatlantyckiego, na pewno zostało przyjęte na Kremlu z niepokojem. Rasmussen ostro zaatakował Moskwę. Oskarżył, że jej agenci poprzez tajną współpracę z zachodnimi organizacjami ekologicznymi prowadzą „wyrafinowaną akcję informacyjną i dezinformacyjną”, mającą na celu sabotowanie prac nad eksploatacją złóż gazu łupkowego. Rasmussen zwracał uwagę, że podczas rozmów z przedstawicielami państw Sojuszu otrzymał wiele sygnałów na ten temat. Nie chciał jednak wchodzić w szczegóły i nie odpowiedział, czy ekolodzy świadomie realizują rosyjskie cele. Jego zdaniem energetyczne bezpieczeństwo Europy, które określił jako sprawę o „najważniejszym znaczeniu”, nie może być uzależnione od nieobliczalnej Rosji, która dokonując agresji na Ukrainę, sama wykluczyła się z grona państw przewidywalnych. – Większa niezależność energetyczna oznacza lepsze funkcjonowanie europejskiego rynku energetycznego, tak by żaden pojedynczy dostawca nie mógł zaszantażować któregoś rządu – przekonywał sekretarz generalny NATO. Słowa Rasmussena spotkały się z gniewem największych organizacji ekologicznych, Greenpeace’u i Friends of the Earth, które odrzuciły jego zarzuty o współpracę z Moskwą. – Teza, że jesteśmy marionetkami w rękach Putina, jest tak niedorzeczna, iż należy się zastanowić, co też oni palą w kwaterze głównej NATO – skomentowali zarzuty przedstawiciele pierwszej z nich. Rzecznik Greenpeace’u przypomniał, że w 2013 r. Rosjanie aresztowali za rzekome piractwo i przez długi czas przetrzymywali aktywistów, którzy protestowali przeciwko wierceniom w Arktyce. Przekonywał, że gaz łupkowy nie tylko będzie droższy od importowanego z Rosji, ale że jest go też zbyt mało i nie pokryje zapotrzebowania na dłużej niż 10 lat. – Możliwe, że Rosjanie zinfiltrowali brytyjski rząd, obawiając się naszego wielkiego potencjału w uzyskiwaniu energii z wiatraków i baterii słonecznych – szydził z kolei Andrew Pendleton z Friends of the Earth. Rasmussena poparł jednak dyrektor brytyjskiego stowarzyszenia firm planujących wydobycie gazu łupkowego w Wielkiej Brytanii Ken Cronin. Powiedział, że sprawa wymaga zbadania, gdyż jest dla niego zastanawiające, jak dobrze finansowane są grupy protestu wobec eksploatacji łupków. (The Independent, The Guardian, BBC News)
     

Artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

SUBSKRYBUJ aby mieć dostęp do wszystkich tekstów gpcodziennie.pl

Masz już subskrypcję? Zaloguj się

* Masz pytania odnośnie subskrypcji? Napisz do nas prenumerata@gpcodziennie.pl

W tym numerze