Wsparcie dla mediów Strefy Wolnego Słowa jest niezmiernie ważne! Razem ratujmy niezależne media! Wspieram TERAZ » x

Pszczelarze idą na wojnę

Dodano: 23/06/2014 - Numer 844 - 23.06.2014
fot.Tomasz Hamrat/ Gazeta Polska
fot.Tomasz Hamrat/ Gazeta Polska
Pszczelarze skrzyknęli się i idą na wojnę z rolnikami trującymi owady. Postanowili założyć społeczną straż pilnującą, czy przypadkiem nie dochodzi do niezgodnego z prawem, a niestety powszechnego, opryskiwania upraw w ciągu dnia. Wtedy właśnie na roślinach żerują pszczoły. Populacja pszczół dramatycznie maleje. Powodem są stosowane przez rolników pestycydy. – Padają całe pszczele rodziny. Najwięcej sygnałów w tej sprawie mam z okolic Inowrocławia, Strzelna i Świecia, ale to problem całego regionu, a także kraju – mówi Jacek Paul, prezes Pomorsko-Kujawskiego Związku Pszczelarzy. W rozmowie z miesięcznikiem „Pszczelarz” podkreśla, że najwięcej problemów dostarczają potentaci, którzy mają do opryskania tysiące hektarów. – Wielu z nich zajmuje się tym za dnia, żeby nie wynajmować sprzętu i ludzi, którzy pracę tę wykonają w nocy. Wolą to załatwić w słońcu i jednym opryskiwaczem – tłumaczy. Tymczasem w ciągu dnia nie wolno wykonywać oprysków, ponieważ wówczas na roślinach żerują pszczoły. Jest to dozwolone wówczas, kiedy owady przebywają w ulach: a zatem nocą, o świcie i po zmroku. Rolnicy ignorują ten przepis. Jeśli zostaną złapani na gorącym uczynku przez Państwową Inspekcję Ochrony Roślin i Nasiennictwa, są karani mandatem o maksymalnej wysokości 500 zł. Rozwiązaniem ma być wprowadzenie nowatorskiego pomysłu – społecznej straży pszczelarskiej. Ochotnicy podczas „patroli” sprawdzaliby, czy w okolicach pasiek nie dochodzi do łamania prawa przez rolników i zgłaszali przestępstwo policji. Na razie to tylko pomysł, ale pszczelarze są coraz bardziej zdeterminowani. Dotychczas jedyną ich szansą na sprawiedliwość było indywidualne kierowanie sprawy do sądu. Postępowania jednak ciągnęły się latami. Jan Osman z Toszka (woj. śląskie) był jednym z czterech pszczelarzy, którzy z powodu oprysków stracili w sumie 56 pszczelich rodzin w maju 2010 r. Właściciele poszkodowanych pasiek najpierw próbowali dojść z rolnikiem, który niszczył ich pszczoły, do porozumienia, potem chcieli wywalczyć odszkodowanie od jego ubezpieczyciela – bezskutecznie. Trójka z nich oddała więc sprawę do sądu. Dopiero po kilku latach procesowania, niedawno zapadł korzystny dla pszczelarzy wyrok – gospodarz ma zapłacić po 800 zł odszkodowania od każdej wytrutej pszczelej rodziny, pokryć koszt pracy biegłych oraz koszty procesu. Pszczelarze przypominają, że jeśli pszczoły wyginą, to zniknie trzy czwarte roślinności, bo tyle roślin w naszym klimacie wymaga zapylaczy, a głównym zapylaczem są właśnie te owady. Tymczasem z roku na rok dramatycznie maleje liczba uli w naszym kraju. Na początku XXI w. było ich ok. 2,5 mln, obecne szacunki zaś mówią o ok. 1 mln.
     

Artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

SUBSKRYBUJ aby mieć dostęp do wszystkich tekstów gpcodziennie.pl

Masz już subskrypcję? Zaloguj się

* Masz pytania odnośnie subskrypcji? Napisz do nas prenumerata@gpcodziennie.pl

W tym numerze