Wsparcie dla mediów Strefy Wolnego Słowa jest niezmiernie ważne! Razem ratujmy niezależne media! Wspieram TERAZ » x

Protesty \ „Golgota Picnic”, czyli przełom. Czy prymas Wyszyński słuchałby hip-hopu

Dodano: 08/07/2014 - Numer 857 - 08.07.2014
Jeśli przychodzisz do kogoś w gości, to na powitanie nie wyzywasz jego matki, określając ją kobietą lekkich obyczajów. Nie przyjeżdżasz do Izraela, żeby szydzić ze Ściany Płaczu. Ani do Ameryki, by wyśmiewać ofiary World Trade Center. Nie odwiedzasz Polski, której bohaterowie ginęli z imieniem Chrystusa na ustach, żeby bluzgać na Mękę Chrystusa. Bo zostaniesz grzecznie wystawiony za drzwi, jak reżyser Garcia. Zamknięta w jakimś pomieszczeniu mała grupka ludzi, obstawiona policją i przerażona możliwością, że na salę wedrze się ktoś spoza ich sekty – tak wyglądało odczytywanie tekstu sztuki „Golgota Picnic” w wielu polskich miastach. A na zewnątrz trwały protesty, mające nieporównanie wyższą frekwencję niż „odczyty”. I – co kluczowe – protesty te przyciągały nie tylko gorliwych katolików.
     

5%
pozostało do przeczytania: 95%

Artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

SUBSKRYBUJ aby mieć dostęp do wszystkich tekstów gpcodziennie.pl

Masz już subskrypcję? Zaloguj się

* Masz pytania odnośnie subskrypcji? Napisz do nas prenumerata@gpcodziennie.pl

W tym numerze