Niezwykłe praskie wzgórze

Dodano: 25/07/2014 - Numer 872 - 25.07.2014
To wzgórze może fascynować. Pełne ogrodów i sadów. Są tam wieża Eiffla i Mur Głodowy. Z jednym z bardziej wymownych pomników Europy. Wzgórze dla zakochanych i miłośników obserwowania gwiazd. Wreszcie wzgórze, na którym wybudowano drugi co do wielkości obiekt sportowy świata. Uff… Tyle atrakcji na niewielkim pagórku na lewym brzegu Wełtawy. Na początku był tu las. Współcześnie świadczy o tym jednak już tylko górna część stoku, gdzie faktycznie nadal jest ciasno od drzew. Ale poza tym las zastąpiły winnice i sady. Funkcja, jaką współcześni prażanie nadali wzgórzu Petřín, jest zaskakująca. To tutaj stanęły pierwsze nadajniki radiowe, a potem stacje zagłuszające. To na schodach wzgórza każdego dnia można zobaczyć wędrujące wynędzniałe, pochylone postaci – ofiary komunizmu, które w takiej pozie zachował dla potomnych czeski rzeźbiarz Olbram Zoubek. Ale jednocześnie to tutaj spotykają się zakochani, którzy wjeżdżają kolejką linową na sam szczyt, do różanego ogrodu, by podziwiać jedną z najpiękniejszych panoram Pragi. To tutaj Karol IV wybudował legendarny Mur Głodowy. To tutaj mieści się drugi co do wielkości – po amerykańskim torze wyścigowym Indianapolis Motor Speedway – obiekt sportowy świata, podupadły już stadion Strahov. To tutaj Czesi wybudowali swoją kopię wieży Eiffla. Dużo tego. Może więc po kolei. Wychodzą z leśnych kęp niczym zjawy. Ludzie upiory. Nadzy, z wyprostowanymi rękami, smutkiem i beznadzieją na twarzach. W górnej części pomnika jest ich jakby nieco więcej. Im jednak bliżej dołu, tym szybciej znikają. Postaci stają się coraz bardziej zdeformowane, są pozbawione kończyn. W coraz mniejszym stopniu przypominają ludzi. Symbolika jest aż zanadto jasna. Niedaleko znajduje się ponura taśma z liczbami. 205 486 – tylu aresztowano. 170 938 – tylu zmuszono do emigracji. 4500 – tylu zmarło w więzieniach. 576 – tylu zastrzelono. To pomnik Ofiar Komunizmu w Pradze. Nieme świadectwo ludzkiej zbrodni na wzgórzu Petřín. Pierwsza kolejka na Petřín zaczęła jeździć już w 1891 r. Po I wojnie światowej przedłużono ją na sam szczyt. Teraz kursują tu dwa wagoniki praskiej naziemnej kolejki linowej. Do każdego wejdzie nawet po 100 osób. Po drodze są trzy przystanki: Újezd, Nebozízek i Petřín. Tuż przed ostatnim pasażerowie przykładają aparaty fotograficzne do oczu i polują na możliwie najlepszą miejscówkę przy oknie. Szukają najlepszego ujęcia. Oto bowiem kolejka przejeżdża przez wyłom w murze. To XIV-wieczny Mur Głodowy. Ten sam, o którym legendy mówią jako o źródle pracy i utrzymania dla wznoszących go biedaków (stąd zresztą jego nazwa). Prawda jest jednak nieco mniej romantyczna. Współcześnie historycy Pragi są raczej zgodni, iż to nie miłosierdzie pomysłodawcy budowy Karola IV było głównym argumentem skłaniającym go do wznoszenia muru. Cesarz pragnął raczej rozbudowania niewielkiej osady ulokowanej u podnóża praskiego zamku, Malá Strana. Mur wije się aż do wierzchołka wzgórza. Prowadzi odwiedzających do otwartego tu w 1928 r. obserwatorium astronomicznego. Tam fani nocnych obserwacji mogą zobaczyć zabytkowy, ale nadal czynny teleskop. Wspomniani już zakochani raczej czmychną sprzed wejścia do obserwatorium w prawo. To tam mieści się praski Růžový sad. Dwa hektary z ponad 8 tys. róż. Ten widok może zrobić wrażenie nie tylko na kobietach. Z praskim wzgórzem wiąże się ciekawy wyczyn grupy młodych ludzi, dokonany w 2003 r. To wówczas obchodzono na świecie 50. rocznicę zdobycia Mount Everestu. Czescy żacy uznali, że powtórzą ów wyczyn, ale jako Mount Everest traktując rodzimy Petřín. Obliczyli, że aby pokonać 8848 m różnicy wzniesień, trzeba wbiec na praskiego kolosa 82 razy. Do przedsięwzięcia zgłaszali się kolejni chętni. Ostatecznie trasę pokonywano bez przerwy dzień i noc w pięcioosobowych zespołach na zmiany. Na jednego biegacza przypadało zatem ok. 30 km. Na każdego z nich na szczycie Petřínu czekała trzymetrowa, usypana z lodu bryła, na którą należało się wspiąć. Tak aby choć w niewielkim stopniu nawiązać do himalajskiego wymiaru przedsięwzięcia. Szkoda tylko, że wydarzenie nie zostało zwieńczone wbiegnięciem ostatniego z biegaczy na pobliski Strahovský stadion. Dziś już wprawdzie podupadający, ale nadal mogący zmieścić 250 tys. widzów. Albo chociaż na szczyt ulokowanej na wierzchołku Petřín praskiej kopii wieży Eiffla, na którą prowadzi dokładnie 299 schodów. Fascynujące wzgórze ten Petřín, nieprawdaż? Stefan Czerniecki tekst i zdjęcia
     

Artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

SUBSKRYBUJ aby mieć dostęp do wszystkich tekstów gpcodziennie.pl

Masz już subskrypcję? Zaloguj się

* Masz pytania odnośnie subskrypcji? Napisz do nas prenumerata@gpcodziennie.pl

W tym numerze