Wsparcie dla mediów Strefy Wolnego Słowa jest niezmiernie ważne! Razem ratujmy niezależne media! Wspieram TERAZ » x

Białoruska opozycja liczy na Polskę

Dodano: 28/07/2014 - Numer 874 - 28.07.2014
fot.Krzysztof Sitkowski/ Gazeta Polska
fot.Krzysztof Sitkowski/ Gazeta Polska
Nie można wchodzić w układy z osobami takimi jak Łukaszenka. Powoływanie się na wspólne interesy to częsty argument polityków. Teraz, po tym, co wydarzyło się na Ukrainie, Polacy mogą wesprzeć demokratyczne przemiany na Białorusi, mogą wesprzeć białoruskie społeczeństwo.Czy prawdą jest to, o czym piszą mainstreamowe media w Polsce, że po wyborach prezydenckich w grudniu 2010 r., kiedy Aleksander Łukaszenka użył siły przeciwko antyrządowym demonstracjom i wysłał do więzienia większość swoich kontrkandydatów, wśród Białorusinów znacznie wzrosło poparcie dla białoruskiego dyktatora? Te badania nie opisują dokładnie tego, co dzieje się na Białorusi, która nie jest państwem demokratycznym, nie ma wolnych mediów. Bardzo możliwe, że te opinie wynikają ze strachu Białorusinów – ludzie boją się, że Rosja zajmie całą Białoruś. Jednak te badania nie są w żaden sposób wymierne. Podobnie jak w Rosji, na Białorusi nie ma mediów rozumianych jako źródła informacji, dlatego nie funkcjonują tutaj żadne teoretyczne modele przydatne do analizowania sytuacji, takie jak istnieją w państwach zachodnich. Nasza komunikacja ogranicza się do komunikacji w trakcie protestów, na ulicy. To niemożliwe, żeby w jakimkolwiek kraju ludzie nie byli zmęczeni rządami jednego polityka, rządzącego niepodzielnie od 20 lat. Wyniki tych badań to nie jest kryterium, które bierzemy pod uwagę, angażując się w sprawę wolnej Białorusi. Właśnie. W lipcu mija 20 lat od momentu dojścia Łukaszenki do władzy. Jak zmieniła się Białoruś w tym czasie? Łukaszenka przez te 20 lat właściwie zatrzymał rozwój Białorusi. To anomalia. W czasie jego rządów został przerwany proces normalnego budowania narodu. Ograniczono także niepodległość kraju, uzależniając Białoruś od Kremla, co uniemożliwia jej ponowne dołączenie do Europy. 21 czerwca z białoruskiego więzienia został wypuszczony jeden z najbardziej znanych więźniów politycznych na Białorusi, przewodniczący Centrum Praw Człowieka „Wiosna” Aleś Bialacki. W jego uwięzieniu swój udział miały litewskie i polskie władze. Jak Pan sądzi, dlaczego Łukaszenka wypuścił Bialackiego? Czy liczył na coś w zamian ze strony Zachodu? Jestem szczęśliwy, że wypuszczono Alesia. To jednak kolejna próba Mińska targowania się z Zachodem. Już od stycznia, kiedy Łukaszenka zasugerował, że zwolni Bialackiego, zaczął odnawiać więzi gospodarcze i handlowe z Europą, w tym także z Polską. Unia Europejska nagrodziła reżim wyłączeniem ze swojej czarnej listy ośmiu urzędników Łukaszenki. Ci urzędnicy są odpowiedzialni za fałszowanie wyborów, prześladowanie opozycji oraz inne przestępstwa. Najbardziej cynicznym posunięciem było wykluczenie trzech funkcjonariuszy KGB z tej listy. Takie kroki zachęcają Łukaszenkę do wzmocnienia reżimu i pokazują, że można kontynuować sprzedaż więźniów politycznych, których sytuacja po takim zachowaniu się UE staje się coraz bardziej niebezpieczna, zwłaszcza Mikałaja Statkiewicza, lidera opozycyjnej Białoruskiej Socjaldemokratycznej Partii. Ten białoruski polityk nadal przebywa w więzieniu w związku z wydarzeniami z grudnia 2010 r. Jak Pan ocenia zaangażowanie polskich polityków w sprawę wolnej Białorusi? Patrzę na ich działania przez pryzmat całej Unii Europejskiej, która nie zdaje sobie sprawy z zagrożenia. Jestem wdzięczny za wszelką pomoc, którą uzyskują ci Białorusini, którzy uciekają przed represjami Łukaszenki do Polski. Białoruś nigdy jednak nie uzyskała od Europy konkretnego wsparcia. Tam dominuje popularne przekonanie, że jeżeli Białorusini sami sobie nie pomogą, to nic się w ich kraju nie zmieni, co tylko częściowo jest prawdą. Zadajmy sobie pytanie, jak wyglądałaby dzisiaj sytuacja na Ukrainie, gdyby nie wsparcie Europy. Europa nie zdaje sobie sprawy z tego, kim jest Putin. Bez zdecydowanej, mocnej odpowiedzi Putin stanie się zagrożeniem dla całej zachodniej cywilizacji, dla zachodnich wartości. On pragnie zbudować nowy świat, w którym Kreml będzie dominował i będzie to dominacja bardzo agresywna. Bez zdecydowanego oporu nie tylko Ukraina czy Białoruś na tym ucierpią. Ucierpi na tym cała Europa i cały świat demokratyczny. Myślę, że najważniejsze teraz jest to, żeby wszyscy zdali sobie z tego sprawę. Czego oczekiwałby Pan od polskich polityków? Oczekuję od Polski, żeby nie zostawiała Białorusi samej. Kiedyś bardzo mocno wspierałem polską Solidarność. Uwierzy mi pani, nie jestem młodym człowiekiem, tylko doświadczonym dyplomatą – bez Białorusi nie da się zobaczyć Ukrainy. Nie można wchodzić w układy z osobami takimi jak Łukaszenka. Powoływanie się na wspólne interesy to częsty argument polityków. Teraz, po tym, co się wydarzyło na Ukrainie, Polacy mogą wesprzeć demokratyczne przemiany na Białorusi, mogą wesprzeć białoruskie społeczeństwo. Potrzebujemy liderów w Europie i w USA. Znam wielu odważnych ludzi z Białorusi, Ukrainy i Polski, ale wciąż nie mamy liderów. Polska ma potencjał wyłaniania takich liderów, dużo większy niż inne państwa europejskie.
     

Artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

SUBSKRYBUJ aby mieć dostęp do wszystkich tekstów gpcodziennie.pl

Masz już subskrypcję? Zaloguj się

* Masz pytania odnośnie subskrypcji? Napisz do nas prenumerata@gpcodziennie.pl

W tym numerze