Rzecznik rodziców krytycznie o elementarzu

OŚWIATA \ POŚPIECH WYGRAŁ Z MERYTORYKĄ

Braki metodologiczne, niespójność estetyczna, chaos i tendencja do spłycania treści – tak drugą część słynnego darmowego podręcznika od rządu oceniają eksperci ze Stowarzyszenia Rzecznik Praw Rodziców. Ich zdaniem „tego nie powinno się nawet nazywać elementarzem”. Największą słabością drugiej części „Naszego elementarza”, podobnie jak części pierwszej, są braki metodologiczne, które podważają rzetelność przedstawionego materiału. Nadal brak jest spójności estetycznej. Dominują chaos i tendencja do spłycania treści. Propozycje zadań są sztampowym zadawaniem dziecku pytań i prezentowaniem na siłę treści zupełnie niezwiązanych z oczekiwaniami poznawczymi dziecka – wymienia Karolina Elbanowska ze Stowarzyszenia i Fundacji Rzecznik Praw Rodziców. Dodaje, że w podręczniku brak jest powiązania
     

30%
pozostało do przeczytania: 70%

Artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

SUBSKRYBUJ aby mieć dostęp do wszystkich tekstów gpcodziennie.pl

Masz już subskrypcję? Zaloguj się

* Masz pytania odnośnie subskrypcji? Napisz do nas prenumerata@gpcodziennie.pl

W tym numerze