Dlaczego katastrofę badał tylko jeden akredytowany?

BO MOROZOW DAŁ KLICHOWI TYLKO DWA POKOJE

Polska mogła mieć większą liczbę przedstawicieli przy MAK-u, który badał katastrofę smoleńską. Jednak rząd uznał, że wystąpienie o dodatkowych akredytowanych… pogorszy sytuację śledczą strony polskiej! W ten sposób jedynym polskim przedstawicielem w Moskwie został całkowicie podporządkowany Rosjanom Edmund Klich. Kulisy podejmowania decyzji w tej sprawie poznaliśmy dzięki ujawnionym przez „Gazetę Polską” stenogramom nagrań ze spotkania u ministra obrony Bogdana Klicha 22 kwietnia 2010 r. Zarejestrował je potajemnie Edmund Klich. Jak się okazuje, jeszcze tydzień po katastrofie strona polska mogła polepszyć swoją pozycję w śledztwie, bo skład naszej ekipy zajmującej się tragedią nie był przesądzony. Wciąż istniała szansa, byśmy mieli liczniejszą i silniejszą reprezentację ekspercką
15%
pozostało do przeczytania: 85%

Artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

Kup subskrypcję, aby mieć dostęp do wszystkich tekstów gpcodziennie.pl

Masz już subskrypcję? Zaloguj się

* Interesuje Cię pakiet wielu subskrypcji? Napisz do nas redakcja@gpcodziennie.pl

W tym numerze